poniedziałek, 1 maja 2017

5 lat minęło...

Znowu nie było mnie tu dość długo, ale u mnie na razie wszystko jest w porządku. Na studiach mam dużo pracy. Praca licencjacka się powoli tworzy. Z każdym tygodniem jej przybywa, więc to najważniejsze. Przynajmniej nie stoję w miejscu. Nowa asystentka już została na dobre. Na razie jestem z niej zadowolony, ponieważ bardzo dobrze sobie radzi. Oby tak było dalej. Z pewnością będziemy współpracować do końca studiów licencjackich. Potem zobaczymy, co dalej. Niecałe dwa miesiące temu oficjalnie zakończyłem współpracę z poprzednią asystentką. Na początku roku nie spodziewałem się, że tak to się wszystko potoczy, ale niestety życie czasami nas zaskakuje, bez względu na to czy tego chcemy czy nie. 

Poza tym w marcu miałem okrągłą rocznicę. A mianowicie minęło 5 lat odkąd mam tracheotomię i oddycham za pomocą respiratora. 5 lat temu moje życie obróciło się do góry nogami. Wówczas zastanawiałem się na tym jak moje życie będzie dalej wyglądać. Na szczęście dość szybko po tym traumatycznym wydarzeniu doszedłem do siebie. Nie powiedziałbym 5 lat temu, że będę w takiej sytuacji, w jakiej jestem teraz. Z pewnością taki scenariusz brałbym w ciemno. Cóż przede mną kolejne wyzwania, z którymi muszę się zmierzyć. Z biegiem lat patrzę już na to trochę z innej perspektywy. Emocje też już opadły. Dzisiaj nie zastanawiam się nad tym, co by było gdyby. Zaakceptowałem taki stan rzeczy. Mimo, iż życie z respiratorem nie jest łatwe, to pozwala na wiele możliwości. Najważniejsze jest to, żeby umieć je dostrzegać i je wykorzystywać. Przy własnym zaangażowaniu, pomocy innych i współpracy z nimi wiele się da.  

sobota, 25 lutego 2017

Pamiętajcie o 1% :)

Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Tydzień wolnego błyskawicznie mi przeleciał i w zasadzie już mam pierwszy tydzień nowego semestru za sobą. Współpraca z nowym asystentem na razie przebiega dobrze. Zobaczymy, co będzie dalej, ale jestem dobrej myśli. Na studiach ok, pomału nowy semestr się rozkręca. Obecnie piszę pracę licencjacką. Staram się radzić sobie na studiach, mimo, iż, wcale nie jest mi łatwo, muszę przyznać i też dochodzą do tego wszystkiego problemy zdrowotne. Ale, co na to poradzić, tak już bywa po prostu. Trzeba sobie z problemami radzić i tyle.

Jeszcze trochę i za niedługo będzie już wiosna, na którą czekam z niecierpliwością, bo będę mógł częściej wychodzić na zewnątrz. W zasadzie już jest bliżej, niż dalej do wiosny, więc to najważniejsze. Trochę mi się już znudziło siedzenie w domu, chociaż tej zimy udało mi się dwa razy wyjść z domu. Raz jechałem na egzamin, a drugi raz pojechałem na urodziny narzeczonej mojego brata. Rzecz jasna, drugi wypad sprawił mi o wiele większą przyjemność. To tyle, jeśli chodzi o moje zimowe wypady. 

Pewnie byłoby ich więcej, gdyby nie to, że muszę się pilnować, aby czegoś nie złapać, a po za tym nie jestem miłośnikiem zimy, to całe ubieranie się i w ogóle. Takie uroki tej pory roku. Ale, jak trzeba gdzieś pojechać, to nie ma zmiłuj, ubieram się i jadę. Pomimo różnych trudności, uważam, że da się gdzieś pojechać zimą. Dla chcącego nic trudnego. Trzeba tylko chcieć i wtedy wiele można zrobić. Mam nadzieję, że w przyszłości zimowych wypadów będzie więcej, ale pod warunkiem, że ze zdrowiem wszystko będzie w porządku. Chciałbym, żeby tak było.


Jak pewnie wiecie, kolejny rok z rzędu zbieramy 1%. Dlatego zwracam się do Was z gorącą prośbą o przekazanie 1% na mój cel. A więc, jeśli jeszcze nie wiecie, co zrobić ze swoim 1% podatku, a chcielibyście dobrowolnie przekazać swój 1% na mój cel, to na prawdę będę bardzo wdzięczny za taki gest. Potrzebne informacje o 1% na mój cel znajdziecie na zdjęciu zamieszczonym poniżej, w tym właśnie poście.



A jeśli chcielibyście wpłacić dobrowolną kwotę na mój cel, to potrzebne informacje, wraz z numer konta do wpłat znajdziecie na moim blogu w zakładce POMOC - 1%.

Za przekazanie 1% i za wszystkie wpłaty z góry dziękuję :)

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Kolejna sesja pokonana :)

W końcu udało mi się znaleźć czas na posta. A dużo się u mnie działo od czasu ostatniego posta i jest o czym napisać. Przerwa świąteczna bardzo szybko mi przeleciała i w styczniu trzeba było zabrać się do intensywnej pracy. Filologia to nie są przelewki i potrzeba sporego zaangażowania, żeby się wyrobić i być na bieżąco ze wszystkim. 

Styczeń przeleciał mi błyskawicznie i nie zdążyłem się obrócić, a tu już sesja nadeszła. W styczniu na prawdę brakło mi czasu na posta. Na dodatek moja asystentka złamała rękę i sytuacja mi się bardzo skomplikowała, ponieważ trzeba było znaleźć kogoś na zastępstwo. Z mojej grupy nikt się nie zdecydował być moim asystentem. Na szczęście, prawdopodobnie znalazłem kogoś na kilkutygodniowe zastępstwo. Licencjat z pewnością skończę, więc to najważniejsze. A potem zobaczymy, co dalej. Jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji, co będę robił po licencjacie.

Na sam koniec muszę jeszcze dodać to, że dużym minusem było to, że niestety Biuro Osób Niepełnosprawnych nie pofatygowało się w ogóle na to, aby pomóc mi znaleźć asystenta i jego znalezienie zostało na mojej głowie. Dobrze, że ktoś się znalazł na zastępstwo. 

Oprócz dużych problemów z asystentem, to miałem na głowie sesję. Było kilka egzaminów i zaliczeń. Zrobił się z tego prawie dwutygodniowy maraton. To egzamin, to zaliczenie i spotkania na Skyp'ie z wykładowcami. Dosłownie prawie codziennie coś miałem. Na szczęście, wszystko udało mi się zdać i zaliczyć w sesji i dzięki temu już kolejna sesja pokonana i teraz mam prawie dwa tygodnie przerwy od studiów. Bardzo się cieszę z tej przerwy, bo sobie odpocznę. 

Ten semestr był jednym z cięższych dla mnie pod względem ilości nauki, a do tego jeszcze miałem pracę licencjacką przecież. Na szczęście, dałem radę mimo, że łatwo nie było. Cieszę się, że kolejną sesję mam już za sobą. Postaram się odezwać wkrótce.

niedziela, 25 grudnia 2016

Życzenia bożonarodzeniowe 2016

Z okazji trwających już Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam drodzy moi czytelnicy przede wszystkim radosnych, zdrowych i pełnych pokoju Świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego co najlepsze w każdym dniu nadchodzącego Nowego Roku. Pozdrawiam Was :)


sobota, 3 grudnia 2016

Dziękuję za przekazanie 1%

Już jest grudzień i Święta za niedługo, co mnie niezmiernie cieszy. Trochę odpoczynku się przyda z pewnością. U mnie w sumie nic nowego. Na studiach jest dość trochę pracy, a nawet powiedziałbym, że dużo, ale daję sobie radę, więc to jest najważniejsze. Praktycznie już siedzę cały czas w domu, ponieważ pogoda nie pozwala mi na to, aby wyjść z domu, aczkolwiek udało mi się skorzystać z pogody pod koniec listopada i wybrać się z mamą na krótki spacer oraz na zakupy. Dzisiaj post na inny temat. Do mojego powiedzmy poradnika filologicznego wrócę w kolejnym poście. Nie mógłbym pominąć podziękowań za przekazanie 1% na mój cel. 


A więc, niecałe dwa tygodnie temu zakończyło się długo oczekiwane księgowanie wpłat z 1% podatku przekazanego na mój cel. Dziękuję bardzo wszystkim za przeznaczenie 1% na mój cel. Jestem Wam bardzo, ale to bardzo wdzięczny za to. Polecam się na przyszłość. Tak trzymać. Duża kwota zebrana z 1% z pewnością przyda się na pokrycie kosztów rehabilitacji, leków i zakupu potrzebnego mi na co dzień sprzętu. Chciałbym jeszcze raz bardzo podziękować za wpłaty z 1% te z moich okolic i nie tylko.

Pozdrawiam Was :)

sobota, 5 listopada 2016

O moich studiach, o samych studiach i o językach (rosyjskim i angielskim) cz. I

Kilka razy już zabieram się za tego posta i nie mogę go skończyć, ale teraz powinno mi się to wreszcie udać. Jesień już przyszła na dobre i skończyły się długie wakacje. Od około miesiąca już mam studia, które już się rozkręciły na dobre. Pracy jest dużo, a do tego dochodzi jeszcze praca licencjacka. Owszem jak zwykłe nie obyło się też bez pewnych problemów na początku października, tym razem z biurem osób niepełnosprawnych, ale mam nadzieję, że już jest wszystko wyjaśnione i teraz będzie ok. 

Wybrałem już temat pracy licencjackiej i pewnie niedługo zacznę coś tworzyć. Jakoś pomału zaczyna wszystko iść do przodu, z czego jestem zadowolony. Jednak dzisiaj ten post będzie dłuższą odpowiedzią na komentarz, który pojawił się w poście, który napisałem pod koniec sierpnia. Dobra, dość szczegółów. Najwyższa pora przejść do sedna sprawy. 

A mianowicie, w kilku postach, w dwóch lub w trzech napiszę Wam o moich studiach oraz o zainteresowaniu językami obcymi, a w szczególności językiem rosyjskim. Na sam koniec opowiem trochę o filologii. Co prawda jestem dopiero na trzecim roku, więc moja wiedza na ten temat nie jest tak duża jak absolwenta filologii, aczkolwiek już trochę wiem. Postaram się to opisać na podstawie Ciekawostki językowe i nie tylko będą w kolejnym poście. 

Najpierw zacznę od tego, dlaczego wybrałem taki, a nie inny kierunek studiów. Wybrałem rusycystykę ze względu na to, że interesuje mnie język rosyjski. Już w liceum zacząłem się interesować językami obcymi, między innymi angielskim i rosyjskim. Nie mam problemów z nauką tych języków. 

Już uczę się drugiego języka na wysokim poziomie, więc po studiach powinienem znać już dwa języki na w miarę zadowalającym mnie poziomie. Zresztą już o tym pisałem jakiś czas temu. Jeszcze wybrałem ten kierunek ze względu na to też, że mam możliwość częściowego przygotowania się do pracy tłumacza poprzez naukę tłumaczenia.

Teraz opowiem o tym, czego do tej pory nauczyły mnie te studia. Przede wszystkim nauczyły mnie wytrwałości i pracowitości. Studia nauczyły mnie już języka, aczkolwiek z każdym dniem uczę się czegoś nowego i co chwilę mnie coś zaskakuje. Człowiek uczy się przez całe życie, było nie było. Studia w pewien sposób dodały mi pewności siebie. Ciężkie egzaminy były nie raz i nie dwa. Ponadto wyrobił się mi nawyk systematyczności. 

Zacząłem zwracać uwagę na poprawne używanie języka polskiego, gdyż jako filolog powinienem nie tylko poprawnie używać języka obcego, lecz także języka polskiego. Owszem popełniam błędy, bo nie ma osób, które się nie mylą, aczkolwiek staram się, aby było ich jak najmniej. Były chwile zwątpienia, zwłaszcza na początku studiów, aczkolwiek z każdym dniem było ich coraz mniej i na szczęście już ich nie ma.

Jak wyglądają moje studia? Moje studia różnią się trochę od studiów zdrowych studentów pod tym względem, że nie uczęszczam na codzienne zajęcia, mam asystenta i mogę mieć egzaminy w formie ustnej. Tak to obowiązują mnie takie same zasady jak innych studentów. Nie ma taryfy ulgowej. 

Jestem traktowany na równi z innymi studentami, jeśli chodzi o egzaminy, zaliczenia, kolokwia, itd. Wykładowcy wymagają tego samego od każdego studenta i ode mnie również. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej.

Ponadto jeśli chodzi o moje studia to tylko na pierwszym roku jest większość zajęć w języku polskim, oprócz praktycznej nauki, rzecz jasna. Potem od drugiego roku coraz więcej zajęć jest prowadzonych po rosyjsku. Nie wszystkie, ale większość. A na trzecim roku wszystko jest praktycznie w języku rosyjskim. Początki są trudne, ale po dłuższym czasie człowiek się przyzwyczaja do danego języka i wychodzi mu to na dobre. 

Ponadto poziom języka rośnie z każdym kolejnym rokiem studiów. Nie mógłbym zapomnieć o tym znanym frazesie, który znają prawie wszyscy filologowie, że filologia to nie kurs językowy. Czy się z tym zgadzam? I tak i nie. Na pewno będąc na filologii w jakimś stopniu nauczymy się języka obcego, ale ta nauka nie jest najważniejsza. Owszem jest ważna, ale należy pamiętać, że są jeszcze inne przedmioty. 

Dużo zależy od uczelni, ponieważ jest różne nazewnictwo przedmiotów. Pojawiają się różne bloki tematyczne, które poznajemy. Jest blok praktycznej nauki, bądź znajomości języka obcego, na którym uczymy się wszystkich umiejętności językowych. Oprócz języka uczymy się też o samym języku obcym oraz o literaturze danego kraju, czyli dochodzi też blok językoznawczy oraz literaturoznawczy. Także poznajemy historię danego kraju oraz jego kulturę. Na swoich studiach przeszedłem przez wszystkie te bloki tematyczne. 

Będąc na specjalizacji nauczycielskiej przygotowujemy się do wykonywania zawodu nauczyciela, zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej odbywając praktyki w szkole. Natomiast będąc na specjalizacji tłumaczeniowej, na której ja jestem przygotowujemy się do zawodu tłumacza poprzez tłumaczenia pisemne, specjalistyczne i ustne, czyli wyższe szkoła jazdy. Trzeba też przebrnąć przez teorię translacji, tłumaczenia.

To tyle w tym poście. Ciąg dalszy w kolejnym. Postaram się znaleźć czas niebawem.

piątek, 7 października 2016

Wrześniowe wycieczki cz. II

Teraz pora na drugą część. W zasadzie to byłem jeszcze w jednym miejscu, w którym miałem być wcześniej już, ale wówczas nie było możliwości tam dojechać. W końcu jednak pojawiła się okazja zobaczyć to miejsce.

Znowu udaliśmy się w stronę Ustronia, ale tym razem nie do centrum miasta, a na Równicę, która znajduje się w pobliżu Ustronia.

Postanowiliśmy udać się do restauracji Dwór Skibówki, która jest właśnie na Równicy. Restauracja sama w sobie jest bardzo fajna. Natomiast jeśli chodzi o jedzenie, to jest bardzo dobre. Co do obsługi nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko poszło sprawnie i bezproblemowo.

Restauracja jest umiejscowiona w bardzo dobrym miejscu, ponieważ przy bardzo ładnej pogodzie można podziwiać piękne widoki na góry. Na prawdę widoki są piękne i dla nich warto tam pojechać. Mnie się bardzo podobało w tym miejscu.

A oto kilka zdjęć z Równicy:
















No i to byłoby na tyle, jeśli chodzi o wrześniowe wycieczki. Oprócz tych miejsc udało mi się jeszcze być w Katowicach, ale tylko dlatego, że musiałem załatwić pewne formalności w Biurze Osób Niepełnosprawnych UŚ. Teraz już wakacje dobiegły końca i najwyższy czas zabrać się za studia. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.

środa, 5 października 2016

Wrześniowe wycieczki cz. I

Za oknem brzydka i niezbyt sprzyjająca do wyjścia pogoda. Jesień przyszła niespodziewanie, ale niestety kiedyś musiała nadejść.

Na szczęście we wrześniu pogoda wynagrodziła Nam kapryśne lato. Już dawno nie było tak ładnego i ciepłego września, dlatego udało mi się wykorzystać ten miesiąc na kilka wycieczek. Praktycznie w każdy weekend mnie nie było w domu.

A więc tak, gdzieś na początku września wraz z rodzinną i ze znajomymi wybraliśmy się do Pszczyny. Zwiedziliśmy Zagrodę Żubrów. Prawie trafiliśmy na karmienie Żubrów. Potem przespacerowaliśmy się po ogromny parku, na terenie którego znajduje się wspomniana przeze mnie wcześniej Zagroda Żubrów.

Po długim spacerze dotarliśmy do Skansenu w Pszczynie. Co prawda, ja nie dałem rady wejść do środka domków ze względu na wysokie progi, ale za to poszukałem z mamą wolnego stolika w restauracji i prawie tak się zgraliśmy wszyscy jakoś. Po obiedzie ruszyliśmy do rynku w Pszczynie, no, a potem trzeba było już zbierać się do domu. 

Ogólnie rzecz biorąc to wycieczka była bardzo udana. Pogoda również dopisała. Miejsce fajne na wycieczkę, bo było nie było zawsze to jakaś odmiana i coś nowego. Jak ktoś lubi długie spacery lub wycieczki na rowerach to miejsce w sam raz dla niego. Zależy co kto lubi.

Zdjęcia z Pszczyny:





piątek, 26 sierpnia 2016

2/3 wakacji/Ustroń/Radocza i trzecia rocznica bloga

Prawie 2/3 wakacji już za mną. Za niedługo wrzesień. W to lato trochę mniej podróżowałem, ale może we wrześniu uda się jeszcze gdzieś pojechać. Na przyszły rok to prędzej coś się uda zorganizować. Zaczynam się już rozglądać pomału za ciekawymi i fajnymi do zobaczenia miejscami. Jest parę opcji i mam nadzieję, że któraś z nich zostanie zrealizowana. 

Pod koniec lipca udało mi się pojechać do Ustronia. W trakcie podróży zarówno w jedną, jak i w drugą stronę trochę padało, ale jak dojechaliśmy na miejsce to wyszło słońce i zrobiło się naprawdę ciepło. 

W sumie to w planach była restauracja poza Ustroniem, ale żeby tam dotrzeć trzeba było wyjechać pod wysoką górę, a wózek elektryczny był na przyczepce i stwierdziliśmy, że może być ciężko tam dojechać i zrezygnowaliśmy z tamtego miejsca na rzecz samego Ustronia. Kiedy indziej pewnie się uda. Być może niebawem. 

Była to dobra decyzja. Tak czy siak pobyt w Ustroniu uważam za bardzo udany. Byliśmy tam na obiedzie, potem pochodziliśmy po centrum miasta, a na koniec szybka kawa i deser i można było jechać.

Zdjęcie z Kori :)



Za to w zeszły weekend wybrałem się tradycyjnie do Radoczy, gdzie mam rodzinę. W sumie to co rok jeździmy tam. A zdarza się, że i dwa razy do roku tam jestem. Lubię tam jeździć. Od dziecka tam jeździłem i mam super wspomnienia stamtąd. Zawsze to jakaś odmiana dla mnie jak tam jadę.

Tak to leci dzień za dniem tak szczerze. Mam nadzieję, że lato pozostanie z Nami na dłużej i że będzie jeszcze pogoda we wrześniu i w październiku. Polska złota jesień zawsze mile widziana.

Teraz zaliczyłem najdłuższy okres niepisania postów. Dopadł mnie mały kryzys w pisaniu. Nie miałem coś weny do pisania ostatnio i tak wyszło. Musiałem trochę też odpocząć po sesji, która była w tym roku intensywna. Na szczęście ten okres zaczyna pomału mijać i powinno być już lepiej.

Pod koniec czerwca minęły dokładnie 3 lata odkąd piszę bloga. Zupełnie o tym zapomniałem szczerze mówiąc. Nie napisałem ani posta na ten temat, ani nie było wzmianki. Przypomniałem sobie po czasie, ale jak to mówią lepiej późno, niż wcale. 

Cieszę się, że wytrwałem w pisaniu, bo muszę przyznać, że bywało z tym różnie. Mam nadzieję, że mój blog komuś pomoże w jakiś sposób, że dzięki temu blogowi dałem komuś do zrozumienia, że ograniczenia są tylko w Naszych głowach i to właśnie od Nas samych zależy czy nauczymy się z nimi żyć czy nie.

Pomału zaczynam rozumieć sens tych słów i się do nich stosować. Co prawda nie mówię, że mi się nie zdarza tworzenie zbędnych ograniczeń, ale coraz rzadziej tak jest i z tego się cieszę. Jeszcze przede mną długa droga, aczkolwiek poprawa jest widoczna. Trzeba przejść przez pewne etapy, aby w pełni zrozumieć sens tych i znaleźć ich zastosowanie.


   

czwartek, 14 lipca 2016

Czerwiec :)

Był już maj w poprzednim poście, więc teraz pora na czerwiec. Na początku czerwca zaczęły mi się zaliczenia i egzaminy. W sumie miałem 6 egzaminów i na trzech byłem w Sosnowcu, ale na szczęście wszystkie udało mi się zdać w sesji i dzięki temu mam teraz wakacje. Sesja pokonana. Teraz mogę odpocząć i cieszę się z tego, bo przede mną trzeci rok w październiku. Rzecz jasna, oprócz nauki dojdzie mi wtedy pisanie pracy licencjackiej, ale na razie o tym w ogóle nie myślę, bo po prostu skupiam się na tym, co jest tu i teraz.

W czerwcu w sumie byłem na jednej fajnej wycieczce. Na początku czerwca udało mi się pojechać za granicę. Byłem w Ostrawie w Czechach. Było naprawdę super. Pogoda nam dopisała. Spędziliśmy cały dzień poza domem. Cieszę się, że udało mi się tam pojechać, bo wówczas jeszcze nigdy nie byłem w Czechach. Jeszcze chciałbym pojechać przynajmniej raz do Czech, tylko gdzieś dalej trochę. Coś się wymyśli.

Z rana wyruszyliśmy w podróż wynajętym busem. Po dwóch godzinach około jedenastej, południa byliśmy już na miejscu. Wycieczkę najpierw zaczęliśmy od zoo w Ostrawie, które jest ogromne i ładne. W zoo było spoko. W sumie to chyba z dobre trzy, cztery godziny zajęło nam przejście całego tego zoo i zobaczenie wszystkich zwierząt.  

Kilka zdjęć z zoo:





Po zoo zdecydowaliśmy, że trzeba udać się do centrum miasta, żeby coś zobaczyć i nie tylko. No i pojechaliśmy. Udało się zaliczyć obiad, lody, a nawet o supermarket zahaczyliśmy po drodze. Druga część tej wycieczki była tak samo fajna, jak i pierwsza. W sumie wszystkich było nas ośmiu i każdy był zadowolony z wycieczki, więc to najważniejsze i to też mnie cieszy. Wydaje mi się, że tę wycieczkę można z pewnością zaliczyć do udanych.

Kilka zdjęć z Ostrawy:

    



I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o czerwiec. Postaram się, aby kolejny post pojawił się wkrótce. No teraz mam na to więcej czasu i chcę to wykorzystać. Wiem, że wakacje już trwają, ale mimo to życzę Wam spokojnych, udanych i radosnych wakacji. Żebyście się nie nudzili, wypoczywali i żebyście mieli co wspominać potem. Pozdrawiam :) 

sobota, 9 lipca 2016

Maj :)

Witam Was po bardzo długiej przerwie. Przez te 2 miesiące trochę się u mnie działo, dlatego zdecydowałem, że maj i czerwiec opiszę w osobnych postach. Mnie się wydaje, że tak będzie po prostu lepiej. Obiecywałem, że będę pisał częściej, ale niestety nie udało mi się, za co przepraszam. Teraz już mam wakacje, więc powinno być z tym lepiej.

A więc do rzeczy, zaczynając od maja, to praktycznie bardzo szybko mi on przeleciał. Nawet nie zdążyłem się obejrzeć, a tu już czerwiec był. W maju miałem sporo nauki na studiach, gdyż było dużo kolokwiów, zaliczeń, zadań, itp. Jeszcze też w drugiej połowie maja do tego złapałem przeziębienie i skończyło się to na anginie i antybiotyku. Upłynęło ponad tydzień, zanim wróciłem do siebie. Nie mogłem pozbyć się kataru, ale potem mi to przeszło. Na szczęście nie tylko się uczyłem, lecz także jak byłem zdrowy to wykorzystywałem czas wolny na odpoczynek, wyjścia na zewnątrz oraz na podróże, których było kilka w maju.

Jeśli chodzi o krótkie wycieczki to raz poszliśmy pieszo do Zagórnika, a drugi raz ze znajomymi pojechaliśmy samochodem do Choczni. W obydwóch miejscach było super i na pewno kiedyś tam jeszcze pojadę. Sezon grillowy mogłem już uznać za otwarty. Jeszcze też parę spacerów po Andrychowie było i w sumie to chyba tyle.

A i jeszcze o jednym ważnym wydarzeniu zapomniałbym napisać. Pod koniec maja byłem na spotkaniu klasowym z liceum. Mimo, że nie wszyscy byli to i tak było bardzo fajnie na tym spotkaniu. Super było się spotkać, porozmawiać. Mam nadzieję, że kiedyś uda się to jeszcze powtórzyć.  

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Kolejny dzień

Witam Was już w kwietniu :) Miałem zacząć pisać tutaj częściej, ale wyszło jak zwykle. Ten semestr jest trudny i trochę jest do roboty, bo trzeba się uczyć na bieżąco, jeszcze coś czytać i wyrabiać się w terminach. Ale nie ma co narzekać, bo nie jest też tak, żebym nie znalazł czasu wolnego dla siebie i dla innych. W końcu nie da się, przecież cały czas uczyć. Trzeba znaleźć, również czas na odpoczynek i przyjemności.

Zrobiła się już wiosna i na parę spacerów udało mi się pojechać. Jak jest słonecznie, to staram się w pełni korzystać z pogody. Być może uda mi się zrealizować jedną wycieczkę za niedługo, ale to zależy, tylko od pogody. Przede wszystkim, musi być ciepło, słonecznie i bez deszczu. Nie chcę pisać więcej, żeby nie zapeszać. Wszystko w swoim czasie. 

Tak to u mnie leci dzień za dniem, czas pędzi z niewyobrażalną szybkością, sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc za miesiącem i rok za rokiem. Za niedługo ukończę już drugi rok studiów. W przyszłym roku będę musiał zdecydować, co po licencjacie? ... 

No cóż, na razie o tym nie myślę, bo jeszcze jest czas, żeby się nad tym zastanowić. Zbyt częste myślenie na dany temat nie jest najlepsze. 

Obecnie nie mam jakichś sprecyzowanych planów na przyszłość, ale w każdym razie na pewno coś będę robił, bo nie należę i nigdy nie należałem do osób, które nie chcą robić nic, a tylko wolą narzekać i biadolić jak to jest im źle i niedobrze.Też czasem na coś ponarzekam i poużalam się nad sobą. Nie mówię, że mnie to nie dotyczy. 

Bądź co bądź, każdy tak ma, nawet ja, że ma tak zwany "dzień narzekania", ale staram się też z tym pilnować, żeby nie narzekać za często, bo jest to, po pierwsze niestosowne, a po drugie narzekanie, być może przyniesie komuś ulgę na chwilę, ale nie rozwiąże problemu, z którym ktoś musi się zmierzyć.      

piątek, 25 marca 2016

Po dłuższej przerwie

Po dłuższej nieobecności na blogu w końcu zdecydowałem się napisać post na blogu. Nie było mnie tu, ponieważ brakło mi czasu. Ponadto nie miałem jakoś weny do pisania i jakoś tak wyszło. Zacząłem już czwarty semestr na studiach jakiś miesiąc temu. Teraz już jest z górki, do licencjata coraz bliżej. Czwarty semestr zacząłem dobrze. Nie ma problemów z nagrywaniem zajęć. Jeśli chodzi o naukę, to jest co robić, ale na razie udaje mi się znaleźć czas wolny, więc spoko. Poziom języka rośnie z każdym semestrem, z każdym miesiącem. Mam na swoim koncie napisanych kilka wypracowań z rosyjskiego. Pewnie nie są to pierwsze i ostatnie. Jest coraz więcej tekstów do tłumaczenia, dzięki czemu nabywam więcej wprawy w tym fachu. Mam nadzieję, że wkrótce zrobi się ciepło i będę mógł wyjść z domu. Święta Wielkanocne, tuż, tuż, więc będę miał kilka dni wolnego od studiów. 

Z tej okazji życzę Wam wesołych, udanych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, smacznego jajka, mokrego dyngusa i miłej, rodzinnej atmosfery :)
 

wtorek, 23 lutego 2016

To już 4 lata

Tyle dokładnie mija lat odkąd mam tracheotomię i oddycham za pomocą respiratora. Dokładnie 4 lata. Jest to sporo czasu i też trochę doświadczeń mam za sobą, zarówno tych dobrych jak i tych złych. Te dobre doświadczenie dodawały i nadal dodają mi sił i motywacji do dalszego działania. Większość tych złych udaje mi się rozwiązać jakoś, co też w pewnym stopniu ma pozytywny wpływ na wszystko. W ciągu 4 lat sporo się zmieniło. Tak szczerze jak by mi ktoś powiedział, że będzie tak i tak to pewnie bym go wyśmiał i nie uwierzył w to, co mówi. Z drugiej strony nie mam na co narzekać, bo zawsze może być gorzej i tego się trzymam. Tak mija rok za rokiem. Jestem w dobrej formie, realizuję się i z optymizmem patrzę w przyszłość.

Jak wiecie jest teraz okres rozliczania się. Zwracam się do Was z prośbą o przekazanie 1% podatku na mój cel. Będzie wdzięczny za każdą wpłatę.

 

środa, 10 lutego 2016

Po sesji :)

W poniedziałek miałem ostatni egzamin w sesji. Udało mi się go zdać bez problemu. Teraz trochę przerwy mam, dzięki czemu mogę odpocząć. Cieszę się, że wszystko pomyślnie się zakończyło. Ta sesja nie należała do najłatwiejszych, ale najważniejsze jest to, że przez wszystko udało się przebrnąć. Jestem już na półmetku studiów licencjackich. Jeszcze pamiętam jak niedawno zaczynałem dopiero i nie wiedziałem jak to do końca będzie wyglądać. Na szczęście teraz już wiem. Nie zawsze jest łatwo na studiach. Bywają gorsze momenty, ale również i te pozytywne, które dają takiego "kopa" do dalszego działania. Nic dodać, nic ująć. Mam kilka fajnych książek do przeczytania teraz. Zupełnie inaczej się czyta coś, co nie jest obowiązkowe. Jeszcze jakiś serial czy film obejrzę. Trzeba jakoś wykorzystać ten czas wolny. Na pewno nie będę się nudził. Nic mi nie przychodzi do głowy co by tu jeszcze napisać. Nie mam weny jakoś dzisiaj.

Pozdrawiam czytelników mojego bloga :)