środa, 11 lipca 2018

Wielka pozytywna rzecz

W ostatnim poście nie wspomniałem nic o pewnym pozytywnym wydarzeniu sprzed dwóch miesięcy. Być może niektórzy z Was wiedzą o co mi chodzi. A mianowicie mam na myśli nowy wózek elektryczny, który dostałem po długim weekendzie majowym. W zasadzie myśl o kupnie nowego wózka pojawiła w zeszłym roku przy wakacjach, bo w sierpniu miałem pierwszą przymiarkę wózka i właściwie ten pierwszy wózek spasował mi od razu, a nawet wyjechałem nim z domu na zewnątrz. Owszem potem testowałem jeszcze wózki z innych firm, ale w każdym z nich coś było nie tak, a ponadto nie dałem rady nimi nawet wyjechać z pokoju, więc wiedziałem, że to mnie nie urządza. 

Ale w końcu zostaliśmy przy tym pierwszym wózku. Wszystko było w porządku dopóki nie zobaczyłem wstępnego kosztorysu wózka, który był dość wysoki, ale doszedłem z mamą do wniosku, że mimo wszystko bierzemy ten wózek, ponieważ mi najlepiej pasował i najlepiej mi się nim jeździło. Wzięliśmy pod uwagę wszystkie możliwe aspekty, takie jak szerokość wózka, możliwość składania wózka, co ułatwia jego transport w samochodzie, a także funkcjonalność opcji elektrycznych itd. Między innymi winda, która jest bardzo przydatna, bo mogę teraz wyjrzeć przez okno i spojrzeć komuś w oczy. No może kiedyś całowanie opanuję heh. Natomiast dzięki pozostałym opcjom mogę się prawie położyć na wózku i odpocząć bez potrzeby wkładania się do łóżka.

Tak naprawdę przy rozpoczęciu zbiórki w listopadzie wszystko dopiero nabrało mocy. Najciężej było na początku, ale z każdym kolejnym dniem zbiórka nabierała rozpędu i dość szybko zebraliśmy potrzebną kwotę, bo już w połowie lutego pieniążki były zebrane. Potem złożyliśmy zamówienie na wózek i czekaliśmy na jego realizację. Realizacja zamówienia trochę się przedłużyła i trwała przeszło 2 miesiące, ale pomimo tego warto było czekać. Jestem bardzo zadowolony z zakupu.

Pora na podziękowania, które zamieszczam tutaj z małym opóźnieniem. Zatem chciałbym Wam wszystkim bardzo serdecznie podziękować za wpłaty na wózek zarówno na konto w Fundacji "Dzieciom" Zdążyć z Pomocą, jak i na konto w Fundacji "Promyczek". Podziękowania należą się również samej Fundacji "Promyczek" za organizację drugiej zbiórki. Dziękuję także LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Andrychowie za zorganizowanie zbiórki na wózek w szkole. Chciałbym też podziękować rodzinie, znajomym i sąsiadom za wsparcie. Dziękuję wszystkim, którzy wsparli mnie w tej zbiórce oraz tym, którzy przeznaczyli swój 1% podatku na mój cel, ponieważ środki z 1% z ostatnich 3 lat również zostały przeznaczone na nowy wózek. Jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam i z góry dziękuję. W ogóle dziękuję za każdą wpłatę na moje subkonto w fundacji. Jesteście niesamowici.


piątek, 6 lipca 2018

Czas na powrót :)

Długo się zabierałem za tego posta, ale w końcu zdecydowałem się go napisać. Jak widać od ponad pół roku nie pisałem tutaj w ogóle i pewnie wielu moich czytelników się zawiodło i przestało czytać tego bloga. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że sporo się u mnie wydarzyło przez to pół roku, zarówno tych pozytywnych rzeczy, jak i niestety tych negatywnych. Zacznę może od tych drugich, a resztę opiszę w kolejnych postach.

Zaraz na początku stycznia zmieniliśmy lekarza, który od początku przychodził do mnie z wentylacji z Helpu. Nie mogliśmy się dogadać odnośnie respiratora, bo miałem zbyt niskie ciśnienie w respiratorze przez co budziłem się po kilkanaście razy w nocy, a bywały i nieprzespane noce. Nie szło mu przegadać przez kilka dobrych miesięcy, więc w końcu zdecydowaliśmy się na zmianę lekarza. Nie była to dla Nas łatwa decyzja, bo współpracowaliśmy ze sobą blisko 6 lat, ale okazała się konieczna ze względu na zaistniałą sytuację. Jak się później okazało, była to bardzo dobra decyzja, bo nowy lekarz zaraz mi ustawił ten respirator tak jak trzeba i obecnie budzę się tylko 2 czy 3 razy w nocy, a czasami zdarzy się, że i całą noc prześpię, co wcześniej było niemożliwe. Na ten moment jesteśmy z nowego lekarza zadowoleni.

Wkrótce po zmianie lekarza przyplątało mi się zapalenie gardła, a w międzyczasie miałem sesję na studiach. Niestety praca umysłowa oraz leczenie gardła odbiły się na moim zdrowiu. Owszem sesję zdałem, ale ją odchorowałem, bo z zapalenia gardła zrobiło się ostre i przewlekle zapalenie krtani. Na ponad miesiąc straciłem głos. Pomógł mi dopiero 3 albo 4 antybiotyk. Zdawało się, że szpital będzie nieunikniony, na szczęście udało się tego uniknąć. Przypuszczam, że przy poprzednim lekarzu wylądowałbym w szpitalu, a nowy lekarz przystał na to, aby leczyć mnie w domu za co jestem mu bardzo wdzięczny. Przy tej całej chorobie na dodatek zepsuł mi się respirator, ale na szczęście nowy lekarz miał w domu zapasowy respirator i szybko udało się go wymienić. W zasadzie byłem chory od połowy stycznia do końca marca. Przed Wielkanocą trochę mi się poprawiło.

Po chorobie doszedłem do siebie na przełomie kwietnia i maja. Z powodu choroby narobiło mi się dużo zaległości i w zasadzie miałem taką walkę z czasem, bo jednocześnie dochodziłem do siebie po ciężkiej infekcji i musiałem znaleźć pewien balans pomiędzy pracą na studiach, a odpoczynkiem, co nie jest wcale łatwe. Ponadto do tego doszło nadrabianie zaległości i robienie rzeczy na bieżąco na studiach. Na szczęście walkę z czasem udało mi się wygrać, ponieważ sesję zdałem na dniach. Teraz mam tydzień odpoczynku i potem będę musiał zająć się pracą magisterską, bo muszę zebrać przykłady do części analitycznej i coś jeszcze oprócz tego przeczytać do pracy. Nie wszystko byłem w stanie nadrobić przez co mam więcej pracy przez wakacje, ale to nie znaczy, że będę siedział tylko w domu, żeby to było jasne, bo chcę również skorzystać z tego lata, ponieważ o tej porze roku mogę wychodzić najczęściej na zewnątrz.

sobota, 23 grudnia 2017

Życzenia na Święta Bożego Narodzenia 2017...



Z okazji Świąt Bożego Narodzenia 
pragnę złożyć Wam życzenia 
tego, co najważniejsze - zdrowia, szczęścia, 
pomyślności 
oraz miłości. 
Niech ten okres świąteczny 
będzie dla Was okazją do rodzinnych spotkań, 
chwil radości i zadumy. 
A Nowy Rok 2018 niech 
będzie lepszy od poprzedniego.



Nasza tegoroczna choinka :)

Każda wpłata jest na wagę złota - zbiórka na nowy wózek elektryczny

Teraz opowiem Wam o mojej zbiórce na nowy wózek elektryczny. Na blogu piszę o niej dopiero teraz, gdyż nie miałem ostatnio czasu, aby tu zajrzeć, a ponadto sprawy związane ze zbiórką toczą się bardzo szybko. 

Na zbiórkę zdecydowaliśmy się, ponieważ mój obecny wózek jest już bardzo zużyty i wymaga coraz częstszych napraw. Coraz częściej pojawiają się problemy z samodzielnym sterowaniem, a zwłaszcza jak zmarznie mi ręka. W takiej sytuacji brakuje właśnie dodatkowego joysticka dla opiekuna. Na dodatek w obecnym wózku nie ma możliwości regulacji siedziska, a manualna regulacja oparcia jest ograniczona, przez co nie mogę zbytnio zmienić pozycji na wózku. 

Nowy wózek będzie spełnieniem moich marzeń, bo będzie on wyposażony w dwa joysticki - jeden dla mnie, a drugi dodatkowy dla opiekuna. Ponadto w wózku będzie nowa półka na respirator, elektrycznie regulowane oparcie oraz siedzisko, dzięki czemu będę mógł zmienić pozycję na wózku. Zawsze chciałem mieć te opcje w wózku. Wózek będzie także wyposażony w windę, która pozwoli mi podnieść siedzisko o 30 cm do góry, co sprawi, że będę mógł chociażby spojrzeć przez okno, znaleźć się na wysokości wzroku mojego rozmówcy i zwyczajnie poczuć się jakbym "stał na własnych nogach". Też zawsze marzyłem o windzie w wózku. Niestety, ale wszystkie te dodatkowe opcje generują bardzo duże koszty i podnoszą cenę wózka do 35 400 zł. 

Nie jestem w stanie sam pokryć kosztów nowego wózka, dlatego zwracam się do Was - moi drodzy Czytelnicy z ogromną prośbą o wsparcie. Każda Wasza wpłata będzie na wagę złota. W zbiórce pomagają mi dwie fundacje.

Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji "Zdążyć z pomocą":
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Z dopiskiem:  
5793 SARACH SZYMON

Również wpłaty można kierować na konto Fundacji „Promyczek”:
Bank Pekao S.A., nr konta: 09 1240 4197 1111 0010 6576 5925
 Z dopiskiem: 
DLA SZYMONA SARACHA

wtorek, 21 listopada 2017

Kontynuacja studiów, a także podziękowania za 1% podatku

Witam Was po dłuższej przerwie :)

Trochę mnie tu nie było, więc trzeba dać o sobie znać. Zastanawiacie się pewnie, co u mnie słychać? U mnie w miarę dobrze. Muszę przyznać, że też trochę się u mnie działo ostatnio. W połowie października zarekrutowałem się na magisterkę. Wszystkie formalności udało mi się pozałatwiać do końca października, tak jak to sobie założyłem. Z początkiem listopada zaczęły mi się studia na dobre. Mam trochę mniej zajęć w porównaniu do studiów licencjackich, co mnie bardzo cieszy. Jednak na nudę nie narzekam, bo jest co robić. Również na początku listopada okazało się, że na moich studiach został uruchomiony dodatkowy lektorat - drugi język. Miałem do wyboru angielski lub czeski. Wybór należał do mnie i nie był najłatwiejszy. Z jednej strony przy kontynuacji nauki angielskiego miałbym kontakt z tym językiem i mógłbym utrzymać jego znajomość. Ale z drugiej strony nie wiem czy miałbym jeszcze kiedyś okazję nauczyć się czeskiego. Dlatego zdecydowałem się właśnie na język czeski, gdyż mi się podoba. A jeśli chodzi o angielski, to będę się go uczył nadal, ale już we własnym zakresie, tak żeby go po prostu nie zapomnieć. Ponadto angielski tytuł mojego bloga chyba mnie do czegoś zobowiązuje, nieprawdaż...

Teraz kolejna dobra wiadomość. Jeszcze na początku listopada, dość niespodziewanie i zaskakująco dowiedziałem się, że dostałem stypendium Rektora dla najlepszych studentów. Bardzo mnie ucieszyła ta wiadomość, gdyż raczej nie spodziewałem, że takowe stypendium kiedykolwiek dostanę. A jednak się udało. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że warto było się uczyć. Moja ciężka praca nie poszła na marne i została doceniona przez innych. Otrzymanie stypendium jest dla mnie doskonałą motywacją do dalszego działania. Ponadto jest to też taka rekompensata dla mnie było, nie było.

A obecnie to zrobiła się niestety prawdziwa, a właściwie prawie zima. Z racji złej pogody siedzę już cały czas w domu. Ale mam co robić, gdyż teraz równocześnie oprócz studiów mam jeszcze na głowie artykuł naukowy, który pisałem w październiku, i do którego mam jeszcze nanieść kilka poprawek i artykuł będzie już gotowy. Poprawki dostałem dzisiaj.

Jeszcze jedna dobra wiadomość. A mianowicie około 15 listopada zakończyło się księgowanie wpłat z 1% za rok 2016. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliście się przeznaczyć swój 1% podatku na mój cel. Korzystając z tej okazji, chcę Wam bardzo podziękować za to. Dziękuję i to bardzo :) Pieniądze z 1% zostaną z pewnością dobrze wykorzystane i pomogą pokryć wysokie koszty rehabilitacji oraz leków itd. Ponadto pieniądze z 1% zostaną też przeznaczone na zakup nowego wózka elektrycznego, na który prowadzę zbiórkę. O tym napiszę Wam w kolejnym poście. Jeszcze raz dziękuję Wam za Wasz 1% podatku przekazany na mój cel. Polecam się na przyszłość. Jeśli nie wiecie komu podarować swój 1%, to możecie przeznaczyć go na mnie.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 2 października 2017

Licencjat obroniony :)

Wrzesień już dobiegł końca. Był to dość pracowity dla mnie okres, ponieważ w końcu udało mi się dopisać pracę licencjacką, dosłownie "rzutem na taśmę" wszystko napisałem. Potem musiałem załatwić wszystkie formalności związane z obroną. W końcu nadszedł dzień obrony. Trochę się stresowałem egzaminem licencjackim, ale nie jakoś bardzo. Pomyślałem sobie po prostu, że trzeba jechać i zrobić swoje, czyli zdać i że bez 5 mam nie wracać :) Pozytywne nastawienie bardzo mi pomogło. Sam egzamin trwał około 10 minut i jak odpowiedziałem już na ostatnie pytanie, to byłem bardzo zadowolony z siebie i wiedziałem, że będzie dobrze i tak też było, bo zdałem wszystko gładko na 5 :)

Bardzo się cieszę, że udało mi się ukończyć studia licencjackie, które nie były wcale łatwe i kosztowały mnie one bardzo dużo czasu i zaangażowania. Były nie raz duże problemy z tym czy z tamtym. Wiele razy narzekałem na te studia. O wiele rzeczy trzeba było dosłownie "walczyć". Pamiętam, że nawet 2 razy chciałem z nich zrezygnować na 1 roku. 2 rok też był dla mnie dość problematyczny na początku. 3 rok był lepszy, ale też musiałem szybko szukać sobie nowego asystenta, na krótko przed sesją.

Przeszedłem trochę, muszę przyznać, ale wydaje mi się, że było warto, bo nauczyłem się bardzo dobrze rosyjskiego i utrzymałem znajomość angielskiego. Studia też pokazały mi, że trzeba walczyć o swoje i nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Należy pamiętać o tym, że w życiu zawsze pojawiają się jakieś przeszkody, ale jeśli znajdzie się sposób, aby je ominąć, to można dużo osiągnąć. To takie moje motto, powiedzmy. 

Studia są dla mnie kolejnym etapem na drodze do sukcesu, która jest długa i mam jeszcze sporo przed sobą. W najbliższym czasie rozpocznę na dobre studia magisterskie. Długo myślałem czy iść dalej czy nie, ale w końcu doszedłem do wniosku, że warto spróbować i dać sobie szansę. Jeśli magisterka nie będzie dla mnie zbyt obciążająca, to wówczas pomyślę o podjęciu pracy zdalnej przez Internet. Zobaczymy jak będzie. Po prostu czas pokaże.

środa, 13 września 2017

Kawałki lata...

Witajcie!

W końcu postanowiłem się odezwać na blogu. U mnie mija dzień za dniem. Jest już praktycznie połowa września. Pracę udało mi się dopisać. Teraz czekam na ewentualne poprawki. Bardzo chciałbym już zamknąć ten licencjat. Myślałem, że pisanie pracy pójdzie mi lepiej i szybciej, ale inaczej się po prostu nie dało. Z drugiej strony napisanie pracy w języku obcym nie jest wcale takie łatwe jakby mogło się wydawać.

Mimo, iż pisanie zajmowało mi dużo czasu, to starałem się korzystać z lata, które w sierpniu było bardzo ciepłe i słoneczne. W tym roku nie miałem zbyt wiele wycieczek, po za podróżą nad morze, o której pisałem w poprzednim poście. W te wakacje częściej jeździłem na działkę, gdzie mogłem sobie odpocząć i przede wszystkim oderwać się od pisania. Cieszę się, że mam takie miejsce, gdzie jest cisza i spokój. Z pewnością będę z niego korzystał przez kolejne lata. Mieszkam przy głównej ulicy w Andrychowie, gdzie praktycznie słychać samochody cały czas, więc nie raz trzeba po prostu udać się w ciche miejsce, żeby wypocząć. Powoli zaczynam planować przyszłoroczne wakacje, ale póki co nie mam nic konkretnego w głowie. Mam jeszcze na to bardzo dużo czasu. Mam nadzieję, że tegoroczna jesień też będzie pogodna i uda mi się z niej skorzystać.


To w takim razie trzymajcie się i do następnego posta :)

niedziela, 30 lipca 2017

Niemożliwe staje się możliwe, czyli podróż nad morze

Witam Was po bardzo długiej przerwie od pisania. Jak widać, od paru miesięcy, a nawet dłużej piszę tutaj bardzo nieregularnie. W trakcie roku akademickiego nie miałem tyle czasu, żeby tutaj zajrzeć i coś napisać. Na szczęście, na studiach jest już prawie wszystko pozdawane. Zostało mi tylko dopisać pracę licencjacką i się obronić we wrześniu i to wszystko. Planowo obrona miała być w lipcu, ale niestety nie zdążyłem się wyrobić ze wszystkim na czas. Teraz mogę trochę odpocząć i spokojnie dopisać pracę. 

Jednak ten post nie dotyczy tylko studiów, ponieważ chciałbym Wam opowiedzieć o moim kilkudniowym wyjeździe. To był mój pierwszy kilkudniowy pobyt poza domem. Wraz z mamą i ze znajomymi wyjechaliśmy nad polskie morze. Do tego wszystkiego wzięliśmy Kori ze sobą. Były pewne obawy, jak zniosę podróż, jaka będzie pogoda itd. Skończyło się tylko na obawach, ponieważ podróż zniosłem dość dobrze. Pogoda też była ładna, chociaż nie było za ciepło i trochę wiało. Musiałem dość często okrywać ręce kocem i je ogrzewać. Jednak z tym problemem w miarę dobrze sobie radziłem. Mimo to w ciągu tego pobytu nad morzem udało mi się dużo zobaczyć. 

Na co dzień mieszkaliśmy w domkach w miejscowości Wicie. Miasto nie było tak bardzo zatłoczone i można powiedzieć, że było dość spokojne. W pierwszy dzień zaraz jak przyjechaliśmy, poszliśmy nad morze. Morze zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Potem trochę pochodziliśmy po mieście i zebraliśmy się na domek, bo był do odbioru. Po południu też na chwilę na miasto poszliśmy i przy okazji odkryliśmy też zjazd dla wózków na plażę, co widać na poniższych zdjęciach. W sumie tak nam pierwszy dzień zleciał. 




Następnego dnia korzystając z wolnego czasu pojechaliśmy do Darłówka, gdzie fajnie spędziliśmy kilka godzin. Pospacerowaliśmy i zjedliśmy coś przy okazji. Zdjęcie w porcie w Darłówku udało mi się zrobić.


Następnego dnia pojechaliśmy do Jarosławca. Najpierw przeszliśmy się po centrum. To był dopiero początek naszej wycieczki.




Potem dotarliśmy do pierwszego zejścia do morza.




Tutaj znalazłem świetny widok na morze, co doskonale widać na poniższym zdjęciu.


Potem wybraliśmy się do Motylarni i Papugarni. Można było podziwiać przepiękne motyle i kolorowe papugi.











Potem jeszcze po drodze znaleźliśmy drugie zejście do morza.


W przedostatni dzień pobytu nad morzem pojechaliśmy do Ustki, gdzie też super spędziliśmy czas. Przez godzinę byliśmy w Ustce zachodniej, do której przechodziło się przez taką przeprawę dla pieszych, która co godzinę się wysuwała i otwierała. Poniżej daję też parę zdjęć z Ustki.

Spacer po porcie i promenadzie :)













Idąc po promenadzie udało Nam się znaleźć zejście dla niepełnosprawnych na plażę, na którą koniec końców dotarłem. Wracając znaleźliśmy jeszcze drugi taki zjazd.




Po powrocie z Ustki wybraliśmy się w Wiciach na plażę. Tym razem, aby móc jechać po piasku przesiadłem się z elektrycznego na ręczny wózek. Jazda wózkiem po piasku nie była łatwa, ale dzięki pomocy znajomego, takiego Staszka dotarłem na plażę.

Taki widoczek miałem :)



Plażing, Smażing :)


A potem podjechałem się trochę ochłodzić w morzu :)


Nadszedł ostatni dzień - dzień wyjazdu. Ostatnim punktem naszej wycieczki przed podróżą do domu był Gdańsk. Spędziliśmy tam pół dnia i pochodziliśmy tylko po Gdańskiej Starówce.

Gdańsk, Neptun i Starówka :)







Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Po południu ruszyliśmy w podróż powrotną do Andrychowa. Bardzo cieszę się z tej podróży nad morze. W końcu się udało dopiąć wszystko na ostatni guzik i pojechać nad morze. Już kiedyś był taki pomysł, ale wtedy się nie udało, na szczęście to już jest historia. Jeśli wszystko będzie tak jak do tej pory, to w przyszłym roku też chciałbym gdzieś pojechać.

Pozdrawiam Was :)

poniedziałek, 1 maja 2017

5 lat minęło...

Znowu nie było mnie tu dość długo, ale u mnie na razie wszystko jest w porządku. Na studiach mam dużo pracy. Praca licencjacka się powoli tworzy. Z każdym tygodniem jej przybywa, więc to najważniejsze. Przynajmniej nie stoję w miejscu. Nowa asystentka już została na dobre. Na razie jestem z niej zadowolony, ponieważ bardzo dobrze sobie radzi. Oby tak było dalej. Z pewnością będziemy współpracować do końca studiów licencjackich. Potem zobaczymy, co dalej. Niecałe dwa miesiące temu oficjalnie zakończyłem współpracę z poprzednią asystentką. Na początku roku nie spodziewałem się, że tak to się wszystko potoczy, ale niestety życie czasami nas zaskakuje, bez względu na to czy tego chcemy czy nie. 

Poza tym w marcu miałem okrągłą rocznicę. A mianowicie minęło 5 lat odkąd mam tracheotomię i oddycham za pomocą respiratora. 5 lat temu moje życie obróciło się do góry nogami. Wówczas zastanawiałem się na tym jak moje życie będzie dalej wyglądać. Na szczęście dość szybko po tym traumatycznym wydarzeniu doszedłem do siebie. Nie powiedziałbym 5 lat temu, że będę w takiej sytuacji, w jakiej jestem teraz. Z pewnością taki scenariusz brałbym w ciemno. Cóż przede mną kolejne wyzwania, z którymi muszę się zmierzyć. Z biegiem lat patrzę już na to trochę z innej perspektywy. Emocje też już opadły. Dzisiaj nie zastanawiam się nad tym, co by było gdyby. Zaakceptowałem taki stan rzeczy. Mimo, iż życie z respiratorem nie jest łatwe, to pozwala na wiele możliwości. Najważniejsze jest to, żeby umieć je dostrzegać i je wykorzystywać. Przy własnym zaangażowaniu, pomocy innych i współpracy z nimi wiele się da.  

sobota, 25 lutego 2017

Pamiętajcie o 1% :)

Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Tydzień wolnego błyskawicznie mi przeleciał i w zasadzie już mam pierwszy tydzień nowego semestru za sobą. Współpraca z nowym asystentem na razie przebiega dobrze. Zobaczymy, co będzie dalej, ale jestem dobrej myśli. Na studiach ok, pomału nowy semestr się rozkręca. Obecnie piszę pracę licencjacką. Staram się radzić sobie na studiach, mimo, iż, wcale nie jest mi łatwo, muszę przyznać i też dochodzą do tego wszystkiego problemy zdrowotne. Ale, co na to poradzić, tak już bywa po prostu. Trzeba sobie z problemami radzić i tyle.

Jeszcze trochę i za niedługo będzie już wiosna, na którą czekam z niecierpliwością, bo będę mógł częściej wychodzić na zewnątrz. W zasadzie już jest bliżej, niż dalej do wiosny, więc to najważniejsze. Trochę mi się już znudziło siedzenie w domu, chociaż tej zimy udało mi się dwa razy wyjść z domu. Raz jechałem na egzamin, a drugi raz pojechałem na urodziny narzeczonej mojego brata. Rzecz jasna, drugi wypad sprawił mi o wiele większą przyjemność. To tyle, jeśli chodzi o moje zimowe wypady. 

Pewnie byłoby ich więcej, gdyby nie to, że muszę się pilnować, aby czegoś nie złapać, a po za tym nie jestem miłośnikiem zimy, to całe ubieranie się i w ogóle. Takie uroki tej pory roku. Ale, jak trzeba gdzieś pojechać, to nie ma zmiłuj, ubieram się i jadę. Pomimo różnych trudności, uważam, że da się gdzieś pojechać zimą. Dla chcącego nic trudnego. Trzeba tylko chcieć i wtedy wiele można zrobić. Mam nadzieję, że w przyszłości zimowych wypadów będzie więcej, ale pod warunkiem, że ze zdrowiem wszystko będzie w porządku. Chciałbym, żeby tak było.


Jak pewnie wiecie, kolejny rok z rzędu zbieramy 1%. Dlatego zwracam się do Was z gorącą prośbą o przekazanie 1% na mój cel. A więc, jeśli jeszcze nie wiecie, co zrobić ze swoim 1% podatku, a chcielibyście dobrowolnie przekazać swój 1% na mój cel, to na prawdę będę bardzo wdzięczny za taki gest. Potrzebne informacje o 1% na mój cel znajdziecie na zdjęciu zamieszczonym poniżej, w tym właśnie poście.



A jeśli chcielibyście wpłacić dobrowolną kwotę na mój cel, to potrzebne informacje, wraz z numer konta do wpłat znajdziecie na moim blogu w zakładce POMOC - 1%.

Za przekazanie 1% i za wszystkie wpłaty z góry dziękuję :)

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Kolejna sesja pokonana :)

W końcu udało mi się znaleźć czas na posta. A dużo się u mnie działo od czasu ostatniego posta i jest o czym napisać. Przerwa świąteczna bardzo szybko mi przeleciała i w styczniu trzeba było zabrać się do intensywnej pracy. Filologia to nie są przelewki i potrzeba sporego zaangażowania, żeby się wyrobić i być na bieżąco ze wszystkim. 

Styczeń przeleciał mi błyskawicznie i nie zdążyłem się obrócić, a tu już sesja nadeszła. W styczniu na prawdę brakło mi czasu na posta. Na dodatek moja asystentka złamała rękę i sytuacja mi się bardzo skomplikowała, ponieważ trzeba było znaleźć kogoś na zastępstwo. Z mojej grupy nikt się nie zdecydował być moim asystentem. Na szczęście, prawdopodobnie znalazłem kogoś na kilkutygodniowe zastępstwo. Licencjat z pewnością skończę, więc to najważniejsze. A potem zobaczymy, co dalej. Jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji, co będę robił po licencjacie.

Na sam koniec muszę jeszcze dodać to, że dużym minusem było to, że niestety Biuro Osób Niepełnosprawnych nie pofatygowało się w ogóle na to, aby pomóc mi znaleźć asystenta i jego znalezienie zostało na mojej głowie. Dobrze, że ktoś się znalazł na zastępstwo. 

Oprócz dużych problemów z asystentem, to miałem na głowie sesję. Było kilka egzaminów i zaliczeń. Zrobił się z tego prawie dwutygodniowy maraton. To egzamin, to zaliczenie i spotkania na Skyp'ie z wykładowcami. Dosłownie prawie codziennie coś miałem. Na szczęście, wszystko udało mi się zdać i zaliczyć w sesji i dzięki temu już kolejna sesja pokonana i teraz mam prawie dwa tygodnie przerwy od studiów. Bardzo się cieszę z tej przerwy, bo sobie odpocznę. 

Ten semestr był jednym z cięższych dla mnie pod względem ilości nauki, a do tego jeszcze miałem pracę licencjacką przecież. Na szczęście, dałem radę mimo, że łatwo nie było. Cieszę się, że kolejną sesję mam już za sobą. Postaram się odezwać wkrótce.

niedziela, 25 grudnia 2016

Życzenia bożonarodzeniowe 2016

Z okazji trwających już Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam drodzy moi czytelnicy przede wszystkim radosnych, zdrowych i pełnych pokoju Świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego co najlepsze w każdym dniu nadchodzącego Nowego Roku. Pozdrawiam Was :)


sobota, 3 grudnia 2016

Dziękuję za przekazanie 1%

Już jest grudzień i Święta za niedługo, co mnie niezmiernie cieszy. Trochę odpoczynku się przyda z pewnością. U mnie w sumie nic nowego. Na studiach jest dość trochę pracy, a nawet powiedziałbym, że dużo, ale daję sobie radę, więc to jest najważniejsze. Praktycznie już siedzę cały czas w domu, ponieważ pogoda nie pozwala mi na to, aby wyjść z domu, aczkolwiek udało mi się skorzystać z pogody pod koniec listopada i wybrać się z mamą na krótki spacer oraz na zakupy. Dzisiaj post na inny temat. Do mojego powiedzmy poradnika filologicznego wrócę w kolejnym poście. Nie mógłbym pominąć podziękowań za przekazanie 1% na mój cel. 


A więc, niecałe dwa tygodnie temu zakończyło się długo oczekiwane księgowanie wpłat z 1% podatku przekazanego na mój cel. Dziękuję bardzo wszystkim za przeznaczenie 1% na mój cel. Jestem Wam bardzo, ale to bardzo wdzięczny za to. Polecam się na przyszłość. Tak trzymać. Duża kwota zebrana z 1% z pewnością przyda się na pokrycie kosztów rehabilitacji, leków i zakupu potrzebnego mi na co dzień sprzętu. Chciałbym jeszcze raz bardzo podziękować za wpłaty z 1% te z moich okolic i nie tylko.

Pozdrawiam Was :)

sobota, 5 listopada 2016

O moich studiach, o samych studiach i o językach (rosyjskim i angielskim) cz. I

Kilka razy już zabieram się za tego posta i nie mogę go skończyć, ale teraz powinno mi się to wreszcie udać. Jesień już przyszła na dobre i skończyły się długie wakacje. Od około miesiąca już mam studia, które już się rozkręciły na dobre. Pracy jest dużo, a do tego dochodzi jeszcze praca licencjacka. Owszem jak zwykłe nie obyło się też bez pewnych problemów na początku października, tym razem z biurem osób niepełnosprawnych, ale mam nadzieję, że już jest wszystko wyjaśnione i teraz będzie ok. 

Wybrałem już temat pracy licencjackiej i pewnie niedługo zacznę coś tworzyć. Jakoś pomału zaczyna wszystko iść do przodu, z czego jestem zadowolony. Jednak dzisiaj ten post będzie dłuższą odpowiedzią na komentarz, który pojawił się w poście, który napisałem pod koniec sierpnia. Dobra, dość szczegółów. Najwyższa pora przejść do sedna sprawy. 

A mianowicie, w kilku postach, w dwóch lub w trzech napiszę Wam o moich studiach oraz o zainteresowaniu językami obcymi, a w szczególności językiem rosyjskim. Na sam koniec opowiem trochę o filologii. Co prawda jestem dopiero na trzecim roku, więc moja wiedza na ten temat nie jest tak duża jak absolwenta filologii, aczkolwiek już trochę wiem. Postaram się to opisać na podstawie Ciekawostki językowe i nie tylko będą w kolejnym poście. 

Najpierw zacznę od tego, dlaczego wybrałem taki, a nie inny kierunek studiów. Wybrałem rusycystykę ze względu na to, że interesuje mnie język rosyjski. Już w liceum zacząłem się interesować językami obcymi, między innymi angielskim i rosyjskim. Nie mam problemów z nauką tych języków. 

Już uczę się drugiego języka na wysokim poziomie, więc po studiach powinienem znać już dwa języki na w miarę zadowalającym mnie poziomie. Zresztą już o tym pisałem jakiś czas temu. Jeszcze wybrałem ten kierunek ze względu na to też, że mam możliwość częściowego przygotowania się do pracy tłumacza poprzez naukę tłumaczenia.

Teraz opowiem o tym, czego do tej pory nauczyły mnie te studia. Przede wszystkim nauczyły mnie wytrwałości i pracowitości. Studia nauczyły mnie już języka, aczkolwiek z każdym dniem uczę się czegoś nowego i co chwilę mnie coś zaskakuje. Człowiek uczy się przez całe życie, było nie było. Studia w pewien sposób dodały mi pewności siebie. Ciężkie egzaminy były nie raz i nie dwa. Ponadto wyrobił się mi nawyk systematyczności. 

Zacząłem zwracać uwagę na poprawne używanie języka polskiego, gdyż jako filolog powinienem nie tylko poprawnie używać języka obcego, lecz także języka polskiego. Owszem popełniam błędy, bo nie ma osób, które się nie mylą, aczkolwiek staram się, aby było ich jak najmniej. Były chwile zwątpienia, zwłaszcza na początku studiów, aczkolwiek z każdym dniem było ich coraz mniej i na szczęście już ich nie ma.

Jak wyglądają moje studia? Moje studia różnią się trochę od studiów zdrowych studentów pod tym względem, że nie uczęszczam na codzienne zajęcia, mam asystenta i mogę mieć egzaminy w formie ustnej. Tak to obowiązują mnie takie same zasady jak innych studentów. Nie ma taryfy ulgowej. 

Jestem traktowany na równi z innymi studentami, jeśli chodzi o egzaminy, zaliczenia, kolokwia, itd. Wykładowcy wymagają tego samego od każdego studenta i ode mnie również. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej.

Ponadto jeśli chodzi o moje studia to tylko na pierwszym roku jest większość zajęć w języku polskim, oprócz praktycznej nauki, rzecz jasna. Potem od drugiego roku coraz więcej zajęć jest prowadzonych po rosyjsku. Nie wszystkie, ale większość. A na trzecim roku wszystko jest praktycznie w języku rosyjskim. Początki są trudne, ale po dłuższym czasie człowiek się przyzwyczaja do danego języka i wychodzi mu to na dobre. 

Ponadto poziom języka rośnie z każdym kolejnym rokiem studiów. Nie mógłbym zapomnieć o tym znanym frazesie, który znają prawie wszyscy filologowie, że filologia to nie kurs językowy. Czy się z tym zgadzam? I tak i nie. Na pewno będąc na filologii w jakimś stopniu nauczymy się języka obcego, ale ta nauka nie jest najważniejsza. Owszem jest ważna, ale należy pamiętać, że są jeszcze inne przedmioty. 

Dużo zależy od uczelni, ponieważ jest różne nazewnictwo przedmiotów. Pojawiają się różne bloki tematyczne, które poznajemy. Jest blok praktycznej nauki, bądź znajomości języka obcego, na którym uczymy się wszystkich umiejętności językowych. Oprócz języka uczymy się też o samym języku obcym oraz o literaturze danego kraju, czyli dochodzi też blok językoznawczy oraz literaturoznawczy. Także poznajemy historię danego kraju oraz jego kulturę. Na swoich studiach przeszedłem przez wszystkie te bloki tematyczne. 

Będąc na specjalizacji nauczycielskiej przygotowujemy się do wykonywania zawodu nauczyciela, zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej odbywając praktyki w szkole. Natomiast będąc na specjalizacji tłumaczeniowej, na której ja jestem przygotowujemy się do zawodu tłumacza poprzez tłumaczenia pisemne, specjalistyczne i ustne, czyli wyższe szkoła jazdy. Trzeba też przebrnąć przez teorię translacji, tłumaczenia.

To tyle w tym poście. Ciąg dalszy w kolejnym. Postaram się znaleźć czas niebawem.

piątek, 7 października 2016

Wrześniowe wycieczki cz. II

Teraz pora na drugą część. W zasadzie to byłem jeszcze w jednym miejscu, w którym miałem być wcześniej już, ale wówczas nie było możliwości tam dojechać. W końcu jednak pojawiła się okazja zobaczyć to miejsce.

Znowu udaliśmy się w stronę Ustronia, ale tym razem nie do centrum miasta, a na Równicę, która znajduje się w pobliżu Ustronia.

Postanowiliśmy udać się do restauracji Dwór Skibówki, która jest właśnie na Równicy. Restauracja sama w sobie jest bardzo fajna. Natomiast jeśli chodzi o jedzenie, to jest bardzo dobre. Co do obsługi nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko poszło sprawnie i bezproblemowo.

Restauracja jest umiejscowiona w bardzo dobrym miejscu, ponieważ przy bardzo ładnej pogodzie można podziwiać piękne widoki na góry. Na prawdę widoki są piękne i dla nich warto tam pojechać. Mnie się bardzo podobało w tym miejscu.

A oto kilka zdjęć z Równicy:
















No i to byłoby na tyle, jeśli chodzi o wrześniowe wycieczki. Oprócz tych miejsc udało mi się jeszcze być w Katowicach, ale tylko dlatego, że musiałem załatwić pewne formalności w Biurze Osób Niepełnosprawnych UŚ. Teraz już wakacje dobiegły końca i najwyższy czas zabrać się za studia. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.