piątek, 28 sierpnia 2015

Tym razem Kraków :)

A więc, w czwartek udało mi się w końcu zrealizować wycieczkę, którą planowałem już 2 lata temu, ale albo nie miałem skąd załatwić transportu albo nie było pogody, itd. Na szczęście wszystko się udało. Jednak też zdawało się, że nie będę miał czym jechać, bo transport, którym miałem jechać nawalił mi na całej linii, ale powiedziałem sobie muszę jechać i koniec kropka, nie ma odwrotu. Ostatecznie pojechaliśmy na 2 auta w 9 osób. Było Nas 6 dorosłych i 3 dzieci, więc oczy trzeba było mieć dookoła głowy, dosłownie. Taki był mój pomysł, by w ten sposób pojechać. Wózek elektryczny zapakowaliśmy do większego auta. Potem mnie na fotel i wio. Kilka minut to zajmuje zanim się mnie ułoży na fotelu w aucie, ale idzie to ogarnąć bez problemu. Bez wsparcia kilku osób moje podróże nie były by możliwe. Jeszcze raz chciałbym podziękować każdemu, kto okazał mi wsparcie.

Podróż po Krakowie zaczęliśmy od zoo, które mieliśmy ciężko znaleźć, ale się udało w końcu. W zoo byłem ostatni raz w podstawówce, więc dawno temu. Ogólnie zoo całkiem fajne. Blisko 3 godziny Nam zajęło obejrzenie wszystkich zwierząt, ale było warto tam jechać.

Zdjęcia:
Zoo:







  

 





  

Oczywiście było mnóstwo innych zwierząt, które obejrzałem, ale wszystkiego, wiadomo aparatem ująć się nie da. Po zoo pojechaliśmy na rynek. Pogoda wręcz wymarzona, w sam raz na robienie zdjęć.

Rynek i nie tylko:

 
 

Cały dzień spędziłem poza domem. Następnym razem jak będę w Krakowie to poszukam czegoś nieoczywistego.

piątek, 14 sierpnia 2015

Wakacje, załatwienie i łazienka

Wakacje mijają mi w bardzo szybkim tempie. Za niedługo połowa sierpnia. A właściwie to prawie już jest połowa. W zeszły piątek kolejny raz udało mi się pojechać na wieś do Zagórnika, tam gdzie byłem ostatnio. Było po raz kolejny super. Zresztą za każdym razem tak jest. Tak poza tym uwielbiam ciszę na wsi, ponieważ w mieście, a zwłaszcza tam, gdzie ja mieszkam nie ma ciszy praktycznie w ogóle. Jedynie w nocy. Przez 9 lat mieszkam w bloku, więc przyzwyczaiłem się do szumu samochodów. Za to mam podjazd do bloku, co jest dużą wygodą. Nie muszę prosić nikogo o pomoc. Kiedyś mieszkałem gdzie indziej, też na parterze, ale były schody na klatce, mimo to. Upały rodem z Afryki znoszę dzielnie i wytrwale, aczkolwiek mój respirator nie jest już taki łaskawy, gdyż coraz częściej się przegrzewa i trzeba go chłodzić wiatrakiem. Gorąc trwa już grubo ponad tydzień i trzeba przygotować się na kilka kolejnych dni upału. Od wtorku chłodniej, ale lato niech trwa jak najdłużej. Lubię jak jest ciepło i słonecznie. Kolejny weekend mam zaplanowany. No prawie, bo jeszcze nie wiem co będę robił w niedzielę, ale to się jeszcze okaże. Za ponad tydzień skończę praktyki.

Projekt łazienka rusza już w przyszłym tygodniu. W zeszłym roku o tym pisałem, że będziemy zmieniać wannę na prysznic. Ponad rok temu składaliśmy wniosek o dofinansowanie na dostosowanie łazienki. Wniosek przyjęli. W tym roku przyznali Nam dofinansowanie z PFRON. Dostaniemy pieniądze na materiał, a koszty robocizny trzeba pokryć z własnej kieszeni. Ogólnie PFRON ma bardzo mało pieniędzy. Kilka na prawdę dobrych programów dla osób niepełnosprawnych zostało zawieszonych i nie wiadomo czy będą one w przyszłym roku. Nie lubię remontów, ale wiem, że tak będzie po prostu lepiej i wygodniej. Około 2-3 tygodni zajmie remont, tak myślę. Jakiś czas temu byłem złożyć papiery na kartę parkingową. Dzięki niej będę mógł stawać samochodem na miejscach parkingowych, które są wyznaczone dla osób niepełnosprawnych. Za jakiś czas trzeba będzie ją odebrać. Teraz karta przyznawana jest na 5 lat. Kiedyś ponoć była na stałe przyznawana. Ja osobiście uważam, że tak jak w moim przypadku i nie tylko moim, taka karta powinna być przyznawana na stałe, a nie tylko na 5 lat. No cóż, może urzędnicy są mądrzejsi od lekarzy i myślą, że w ciągu 5 lat doznam cudownego ozdrowienia, zacznę chodzić i nie będzie mi potrzebna już karta.

PS. Kolejny post już wkrótce.  

wtorek, 4 sierpnia 2015

Asystent osoby niepełnosprawnej na co dzień

Dla zwykłego zdrowego człowieka wyjście samemu do sklepu na zakupy, do lekarza, na piwo z przyjaciółmi czy też podróż autobusem, itd. nie stanowią kłopotu. Gorzej jak ma tego dokonać osoba niepełnosprawna. Owszem są osoby niepełnosprawne, które są w stanie wykonać te czynności i bardzo dobrze, ale niestety nie wszyscy dadzą radę. Jak ktoś jest niepełnosprawny tak jak ja np., ale są też inni ludzie w podobnej sytuacji co ja i z podobną niepełnosprawnością, to nie jest ten ktoś w stanie wykonać tych czynności bez pomocy drugiego człowieka. Zazwyczaj osobą, która pomaga jest ktoś z rodziny, mąż, żona, sąsiedzi albo przyjaciele.

Rzadko się zdarza, aby był to asystent osoby niepełnosprawnej. Na zachodzie asystent jest normą dla osób ze znaczną niepełnosprawnością. Pomaga on w wykonaniu codziennych czynności. Dzięki temu rodzice mogą np. iść do pracy. U nas w Polsce nie zmienia się za wiele w kwestii asystenta osoby niepełnosprawnej. Nadal jest z tym kłopot i jesteśmy daleko w tyle za krajami Unii Europejskiej. Ponoć można znaleźć taką osobę poprzez różne fundacje, organizacje czy chociażby wolontariat. Z ciekawości sprawdziłem to w google i nie udało mi się nic znaleźć. Nie wiem, może źle szukałem, zresztą to nie jest aż tak bardzo istotne. Od jakiegoś czasu ponoć organizacje mogą przydzielać asystentów i PFRON to finalizuje. Jednak taki asystent nie jest przydzielony na stałe, tylko na jakiś czas. 

Uważam, że każda osoba niepełnosprawna, która nie jest w stanie zrobić za wiele bez pomocy drugiego człowieka powinna mieć takiego asystenta. Jest to sprawa totalnie niezaprzeczalna, a wręcz bezapelacyjnie oczywista. To jest chore, że osoba niepełnosprawna nie może mieć osobistego asystenta. Mnie osobiście nie stać na zatrudnienie asystenta i zapewnienie mu godziwej zapłaty.  Dzięki pomocy asystenta osoby niepełnosprawne odzyskałyby w jakimś stopniu niezależność i mogłyby się wyrwać z domu i zrobić coś samodzielnie. Dodatkowo więcej osób miałoby pracę pracując właśnie jako asystent. Może by się to przyczyniło do spadku bezrobocia w Polsce. Rodzice nie musieliby się zajmować na co dzień niepełnosprawnym, tylko mogliby pójść do pracy. Taki asystent mógłby odciążyć najbliższych członków rodziny osoby niepełnosprawnej. Na pewno wyszłoby to na plus.

Ja chcąc wyjść do sklepu, na miasto czy na spacer muszę iść z kimś, bo samemu nie dałbym rady wyjść, głównie ze względu na odsysanie, które może być konieczne albo i nie. Czasami jest tak, że nie odsysam się nawet kilka godzin, mój rekord to 5 godzin bez odsysania. A czasem zdarza się tak, że co 20 minut trzeba odsysać. Zazwyczaj jadę z mamą albo z braćmi do miasta. Radzę sobie bardzo dobrze i z tego się cieszę, ale mogłoby być jeszcze lepiej przy pomocy asystenta. Mógłbym "sam" zrobić zakupy i też w jakiś inny sposób pomóc najbliższym. No cóż na dzień dzisiejszy trzeba sobie radzić przy pomocy najbliższych, ale głęboko wierzę w to, że usługa asystenta kiedyś będzie dostępna w Polsce. Ja korzystam z pomocy asystenta na uczelni, bez której byłoby mi ciężko studiować. Jest to niesamowita wygoda i duże wsparcie dla studenta.   

poniedziałek, 20 lipca 2015

Zakopane

Wczorajszy dzień był pełen wrażeń. Wstępnie już jakiś czas temu miałem plan, żeby pojechać do Wisły i zobaczyć skocznie, ale później po dłuższym zastanowieniu się i słusznych sugestiach innych zdecydowałem, że uderzymy do Zakopanego. Jak się później okazało była to świetna decyzja.

Minął piątek, a potem sobota i nadeszła niedziela. Pogoda od samego rana była piękna. Wręcz wymarzona. Z rana zaczęliśmy się pakować i rach, ciach do samochodu. Mieliśmy przed sobą jakieś 100 kilometrów drogi, więc trzeba było przygotować się na dłuższą podróż. Podróż w jedną jak i w drugą stronę wyszła dłużej niż planowe 2 godziny, ale było na prawdę warto. Korków uniknąć się nie da niestety.

Najpierw poszliśmy w kierunku Skoczni narciarskiej w Zakopanem. Po dłuższym spacerze dotarliśmy pod Skocznię, która zrobiła na mnie wrażenie. Oglądać coś w telewizji, a na żywo to jest różnica i to zdecydowanie. 

Oto mekka polskich skoków narciarskich:





Następnie pojechaliśmy na Krupówki. Parę godzin tam spędziliśmy. Ludzi było dużo. Jeśli chodzi o dostosowanie do wózka to nie miałem żadnych problemów z krawężnikami. Wszędzie udało mi się wjechać oprócz niektórych restauracji, gdzie był 1 albo 2 stopnie. To była jedyna wada.

Zdjęcia z Krupówek:




A tutaj domek do góry nogami:


W środku domku:



I kapelusza góralskiego nie mogło zabraknąć:


Dzień spędziłem super. Było kapitalnie. Po każdej takiej podróży chce podróżować jeszcze dalej i zdobywać Świat.

P.S.
Oczywiście zdjęcia Tatr nie mogło zabraknąć:







sobota, 11 lipca 2015

Wypad poza miasto

Kolejny weekend wakacji już mija. Od upałów można już trochę odpocząć. Trochę odczułem upały, ale ja lubię jak jest ciepło i ładnie. Upały dało się jakoś znieść. Zresztą jak jest ciepło to można wtedy spędzić czas na zewnątrz. Na dniach Andrychowa byłem. Zdjęć nie mam, ale jak gdzieś pojadę to na pewno coś tutaj wrzucę. Teraz mogę pograć na keybordzie. Po dość długiej przerwie idzie mi całkiem dobrze. Bracia wyjechali do pracy za granicę i zostałem tylko Ja, Mama i Kori. Trochę pusto jest w domu, ale jakoś daję radę. Kori troszczy się o to, żebym się nie nudził. Ciągle chce się bawić i mnie zaczepia. Mały pies, a daje tyle radości. Doktor przyjeżdża co tydzień do mnie. Dużo ze sobą rozmawiamy. Mamy dużo wspólnych tematów. Na razie trochę odpoczywam. Połowę praktyk mam już za sobą. Wczoraj byłem w Zagórniku na grillu. Było fajnie, bo udało mi się odpocząć i posiedzieć w miłym towarzystwie. Kori się wygoniła i dobrze, bo koło bloku nie pogoni za wiele. No i w końcu nie zapomniałem o wzięciu aparatu.

O to i zdjęcia:




czwartek, 2 lipca 2015

Wakacje na 100%

Teraz mam 3 miesiące wolnego od nauki. Sesja zdałem to mogę odpoczywać. Nie byłem pewien do końca, jeśli chodzi o ostatni egzamin czy go zdam, ale udało się na szczęście go zdać i to jest najważniejsze.

Idzie fala upałów. Ten weekend mam już zaplanowany. W przyszły weekend być może uda się gdzieś pojechać. Tak to jakoś leci. Z praktykami odrabiam się w tygodniu, więc weekendy mam wolne. W sierpniu gdzieś tak zaczynamy remont łazienki. W zeszłym roku złożyła Mama wniosek, a na początku tego roku dostaliśmy zgodę na remont. Pisałem o tym w zeszłym roku. Papierkowej roboty masa przy tym jest. To jest tylko wierzchołek góry lodowej. Do tego dochodzą inne wymogi z PFRONU. Dadzą Oni na materiał, ale trzeba pokryć koszty remontu. No cóż, najważniejsze jest to, że przez większość wymogów udało się jakoś przejść. Jak uda się wyremontować tą łazienkę i zmienić wannę na prysznic, to będzie to duże ułatwienie dla mojej Mamy.

P. S. w kolejnych postach dorzucę jakieś zdjęcia, żeby było ciekawiej. 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

2 lata

W sobotę minęło już dwa lat odkąd prowadzę bloga. Niesamowite jak ten czas szybko leci. W ciągu dwóch lat parę rzeczy się zmieniło na dobre. Nie zmienił się cel w jakim piszę bloga. A piszę go po to, aby pokazać innym zdrowym jak i też niepełnosprawnym osobom, że z niepełnosprawnością i z respiratorem da się żyć i spełniać marzenia. Również bloga piszę po to, żeby kontaktować się z innymi osobami niepełnosprawnymi i służyć pomocą i dobrą radą w razie potrzeby. Zresztą jak ktoś napisze do mnie na maila, a zdarzyło się tak kilka razy to zawsze odpisuje. Czasami z lekkim opóźnieniem, ale zawsze. W ten sposób poznałem już parę osób z podobną chorobą, co ja mam i z tą samą też. Być może w przyszłości uda mi się, z którymś z nich spotkać. Z miłą chęcią. Jak tylko będzie okazja, to czemu nie. Myślę, że pisanie bloga może być fajne. Pod koniec tygodnia mają być wyższe temperatury to skorzystam z pogody.

środa, 24 czerwca 2015

4/5

Teraz mogę odpocząć. Przedwczoraj zdałem przedostatni egzamin. W przyszłym tygodniu będę już wiedział czy zaliczyłem sesje. Wyniki mam wtedy z ostatniego egzaminu. Zresztą pisałem o tym w poprzednich postach. Nie ma się co powtarzać. Na pewno dam znać i podsumuje za niedługo pierwszy rok studiów. Pogoda kiepska, więc siedzę w domu. Dzisiaj udało mi się tylko wyjść do sklepu. Pod koniec tygodnia ma być lepiej. Na początku lipca mają być dni Andrychowa. Będę chciał wziąć w nich udział. Tak chociaż się przejść. Program dni Andrychowa jest bardzo ciekawy. Jak będzie pogoda to się wybiorę. 

Też na początku czerwca zacząłem praktyki tłumaczeniowe. Idzie mi różnie, bo raz lepiej, a raz gorzej, ale najważniejsze jest to, że zadania zaliczam. Z zadania na zadanie wszystko wychodzi coraz łatwiej. Praktyki potrwają jeszcze dwa miesiące, ale też dzięki temu zyskuje cenne doświadczenie zawodowe. Praktyki odbywają się przez internet, więc mogę robić wszystko na komputerze. Tym się zajmuje różnie, bo raz do południa, a raz po południu. To nie jest od godziny do wyznaczone. To ja decyduje kiedy chce się zajmować praktykami i to jest fajne, bo mogę coś zrobić w inny dzień i o innej godzinie. 

środa, 17 czerwca 2015

Zdjęcia, zdjęcia

Na dzień dzisiejszy 3 z 5 egzaminów mam już z głowy. Zostały mi 2 najtrudniejsze do zdania. Będę widział jak mi to pójdzie. 22 czerwca przedostatni egzamin mam. Na koniec czerwca będzie już wszystko wiadomo czy zdałem, bo wtedy mam wyniki z ostatniego egzaminu. Potem upragnione wakacje.


Zdjęcia
z
działki:



Zdjęcia Kori:





Zgodnie z obietnicą wystawiam zdjęcia :)

czwartek, 11 czerwca 2015

Tuż przed

Po intensywnym weekendzie wszystko wydawało się być w porządku. A tu we wtorek wyskoczyła mi gorączka. Do środy udało mi się ją trochę zbić. Wezwaliśmy lekarza i skończyło się antybiotykiem na 7 dni. Złapałem jakąś infekcję gardła. No dzisiaj już czuję się lepiej. Dobrze, że tak się skończyło, bo jutro mam egzamin przez Skype'a, a w poniedziałek jadę do Sosnowca na egzaminy. Potem zostanie mi tylko jeden egzamin ustny, do którego mogę sobie powtarzać na spokojnie. Po 15-tym będę miał więcej czasu wolnego i będę mógł odpocząć. Co prawda odpocznę całkiem dopiero po 29-tym czerwca, bo wtedy mam wyniki z ostatniego najtrudniejszego egzaminu.      

Intensywny weekend

Zaległości w pisaniu mi się trochę narobiło, ale też nie było kiedy o tym pisać. Weekend spędziłem bardzo intensywnie. Mogę go jak najbardziej zaliczyć do udanych. Do południa nauka, a po południu wycieczki. W zasadzie to weekend wcześniej też byłem poza domem.

A więc, ostatnią sobotę maja spędziłem na działce. Było naprawdę fajnie. Można było się pośmiać i pogadać. No i też była to taka odskocznia od nauki do sesji. Sobota super spędzona, tylko szkoda, że czas wolny tak szybko mija.

No i potem przeleciało do czwartku i znów weekend. Czwartek co prawda spędziłem w domu i trochę koło bloku. Za to w piątek pojechałem na wieś do znajomych mamy. To tak niespodziewanie wyszło, ale wycieczka jak najbardziej udana. Miło spędzony czas na świeżym powietrzu - to lubię :)

Za to w sobotę wybrałem się do rodziny do Radoczy. Też było super. Pogadało się o tym o tamtym. Fajnie zleciał czas w rodzinnym gronie. Grill też był, więc sobie pojadłem. Samochód mają znajomi taki, że wjadę w całości wózkiem elektrycznym i jeszcze 5 osób wejdzie, więc spoko.   

Za to w niedzielę byłem nad rzeką i posiedziałem tam trochę, a potem przyjechałem do domu i na tym zakończyłem długi weekend.   

wtorek, 26 maja 2015

Mija kolejny dzień

U mnie nic nowego. Egzaminy na studiach coraz bliżej. W zasadzie to 5 egzaminów będę miał. 2 z nich będą najtrudniejsze. Będę Wam tu relacjonował wszystko na bieżąco. Niestety pogoda nie rozpieszcza, od paru dni deszczowo, więc też siedzę w domu. W tym tygodniu mam zajęcia tylko w czwartek z czego się cieszę. Mogę dzięki temu przygotowywać się do egzaminów. Egzamin z angielskiego gdzieś na początku czerwca będę miał, a 15 czerwca z rosyjskiego. 29 czerwca będzie ocena z pracy egzaminacyjnej z historii literatury. Oprócz tego jeszcze 2 egzaminy przez Skype'a będę miał przeprowadzone.

Od około 2 miesięcy mam psa w domu :) Wabi się Kori. Nie wiem czemu nie napisałem o tym wcześniej, ale tak jakoś po prostu wyszło. Niedługo wrzucę jakieś zdjęcia na bloga. 

W tym miesiącu mało postów napisałem, ale postaram się to nadrobić w wakacje.

Pozdrawiam :)


   

sobota, 16 maja 2015

Wstępne plany na lato :)

I tak leci dzień za dniem. Już połowa maja. Egzamin w Sosnowcu już za miesiąc. Pogoda piękna. Jak tylko mogę to staram się z niej korzystać. Spacer dzisiaj zaliczyłem i nawet udało mi się opalić, z czego jestem zadowolony :) Nie pisałem tu nic dwa tygodnie, ale za niedługo się to zmieni.

Już nie mogę się doczekać lata. Szykuje się parę wycieczek, więc będzie o czym pisać na blogu. Będzie dużo postów i zdjęć. No i też czasem będę chciał robić relacje ustne, tak jak to wygląda na vlogach, na których autor nie pisze postów tak jak ja, tylko mówi wszystko ustnie. Chcę, aby mój blog był bardziej atrakcyjniejszy i miał więcej czytelników. Keyboard też uruchomię jak będzie więcej czasu wolnego. 

Od ponad roku rozwijam znajomości internetowe. Mam ich trochę. Czasami zdarza się, że piszę z dwoma osobami na raz, ale rzadko tak mam, bo uważam, że wtedy człowiek nie poświęca tyle uwagi na drugą czy dla tej pierwszej osoby, a tak nie powinno być. Może nawiązywanie kontaktów przez internet to nie jest to samo, co kontakt na żywo, ale dobre i to. Znam paru kolegów z tym samym rodzajem zaniku, co ja mam. Być może uda mi się spotkać z kolegą z DMD, który mieszka niedaleko mnie. Jest na to bardzo duża szansa, że spotkanie dojdzie do skutku już tego lata. Bardzo na to liczę. 
    

poniedziałek, 4 maja 2015

I przyszedł maj

Długi weekend średnio mi się udał, bo pogoda była zmienna. Za to niedzielę przed majówką spędziłem w miłym towarzystwie. Sezon grillowy można uznać za otwarty. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęć z wycieczki na działkę, ale na następny raz już o tym pomyślę. Pogoda była taka średnia. Wracałem do domu w deszczu, ale z cukru nie jestem i nic mi nie ma. Tak to by było nudno, a tak to były atrakcje.

Za ponad miesiąc będę miał pierwsze egzaminy w sesji, zobaczymy jak pójdzie. Teraz czeka mnie trochę więcej pracy, ale daję radę :)

Na wakacje planuję parę wycieczek. Coś na pewno się uda. Nie będę się nudził. Tak to nic wiele się u mnie nie dzieje, ale postanowiłem coś tutaj napisać.     

niedziela, 19 kwietnia 2015

Językowe zainteresowania :)

Od jakiegoś czasu mam taką, jakby "zajawkę" na naukę kolejnych języków obcych. Wiadomo oczywiście, że nie da się uczyć wielu języków na raz, bo przede wszystkim nie mam na to, aż tyle czasu. Po drugie mogłoby się mi to wszystko zacząć mieszać, co zdecydowanie nie jest dobre.

Postanowiłem przeglądnąć internet. Zajrzałem na parę stron różnych poliglotów. Znalazłem parę kanałów multijęzykowców na YouTube. Poczytałem trochę, pooglądałem i wyciągnąłem wnioski.

A więc najpierw muszę utrzymać i podnosić znajomość tych języków, które umiem, czyli rosyjski i angielski. Potem mogę wziąć kolejny język. Może to być nowy język lub ten, którego się uczyłem już. Ja tutaj wybrałbym język, którego się już uczyłem, z tego względu, że nie będzie tyle problemów z jego nauką. Ja miałem dwa języki, których się uczyłem. 

A mianowicie niemiecki i ukraiński z tym, że niemiecki miałem przez 3 lata w liceum, a ukraiński tylko pół roku, więc łatwiej będzie mi się uczyć po prostu niemieckiego, gdyż mimo, że nie miałem kontaktu z niemieckim przez jakiś czas to będzie mi łatwiej go sobie po prostu przypomnieć i podciągnąć. Jak to opanuje i wszystko będzie, że tak powiem na zadowalającym mnie poziomie, to mogę zająć się innym językiem, nie zapominając o językach, które umiem. 

Tutaj decyzja należy do mnie czy pójść w język ukraiński czy może w któryś z języków romańskich, które, muszę przyznać zaczynają mnie interesować. To tak na przyszłość. Uważam też, że dobrze znać parę języków obcych, bo nigdy nie wiadomo jaki język się przyda w życiu. Też wyznaje taką zasadę, że lepiej znać parę języków dobrze, tak 3, 4, niż 10 kiepsko. 

Dla osób, które interesują się językoznawstwem, czyli też dla mnie nauka paru języków może być dobra, gdyż można zauważyć pewne zależności między danymi językami w danej grupie językowej i inne zależności.

Ponadto języki są cenione przez pracodawców, pod warunkiem, że umiemy nimi mówić płynnie, nie robimy dużej ilości błędów. Owszem mogą się zdarzyć, bo nie każdy jest idealny. Nie będę się tu powtarzał po kimś, co powinno się wziąć pod uwagę, w wyborze języka do nauki. Na pewno nie można uczyć się języka na siłę. Dany język musi się nam podobać, potem bierzemy jeszcze pod uwagę inne rzeczy.