I tak leci dzień za dniem. Już połowa maja. Egzamin w Sosnowcu już za miesiąc. Pogoda piękna. Jak tylko mogę to staram się z niej korzystać. Spacer dzisiaj zaliczyłem i nawet udało mi się opalić, z czego jestem zadowolony :) Nie pisałem tu nic dwa tygodnie, ale za niedługo się to zmieni.
Już nie mogę się doczekać lata. Szykuje się parę wycieczek, więc będzie o czym pisać na blogu. Będzie dużo postów i zdjęć. No i też czasem będę chciał robić relacje ustne, tak jak to wygląda na vlogach, na których autor nie pisze postów tak jak ja, tylko mówi wszystko ustnie. Chcę, aby mój blog był bardziej atrakcyjniejszy i miał więcej czytelników. Keyboard też uruchomię jak będzie więcej czasu wolnego.
Od ponad roku rozwijam znajomości internetowe. Mam ich trochę. Czasami zdarza się, że piszę z dwoma osobami na raz, ale rzadko tak mam, bo uważam, że wtedy człowiek nie poświęca tyle uwagi na drugą czy dla tej pierwszej osoby, a tak nie powinno być. Może nawiązywanie kontaktów przez internet to nie jest to samo, co kontakt na żywo, ale dobre i to. Znam paru kolegów z tym samym rodzajem zaniku, co ja mam. Być może uda mi się spotkać z kolegą z DMD, który mieszka niedaleko mnie. Jest na to bardzo duża szansa, że spotkanie dojdzie do skutku już tego lata. Bardzo na to liczę.
Cześć! Jestem Szymon i mam 24 lata. Zmagam się z nieuleczalną i postępującą Dystrofią mięśniową Duchenne'a. W oddychaniu pomaga mi respirator. Mimo choroby staram się być optymistą i żyć pełnią życia. Mam liczne zainteresowania, a moim hobby są języki obce. Więcej na mój temat znajdziesz w zakładce „O mnie”.
sobota, 16 maja 2015
poniedziałek, 4 maja 2015
I przyszedł maj
Długi weekend średnio mi się udał, bo pogoda była zmienna. Za to niedzielę przed majówką spędziłem w miłym towarzystwie. Sezon grillowy można uznać za otwarty. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęć z wycieczki na działkę, ale na następny raz już o tym pomyślę. Pogoda była taka średnia. Wracałem do domu w deszczu, ale z cukru nie jestem i nic mi nie ma. Tak to by było nudno, a tak to były atrakcje.
Za ponad miesiąc będę miał pierwsze egzaminy w sesji, zobaczymy jak pójdzie. Teraz czeka mnie trochę więcej pracy, ale daję radę :)
Na wakacje planuję parę wycieczek. Coś na pewno się uda. Nie będę się nudził. Tak to nic wiele się u mnie nie dzieje, ale postanowiłem coś tutaj napisać.
Za ponad miesiąc będę miał pierwsze egzaminy w sesji, zobaczymy jak pójdzie. Teraz czeka mnie trochę więcej pracy, ale daję radę :)
Na wakacje planuję parę wycieczek. Coś na pewno się uda. Nie będę się nudził. Tak to nic wiele się u mnie nie dzieje, ale postanowiłem coś tutaj napisać.
niedziela, 19 kwietnia 2015
Językowe zainteresowania :)
Od jakiegoś czasu mam taką, jakby "zajawkę" na naukę kolejnych języków obcych. Wiadomo oczywiście, że nie da się uczyć wielu języków na raz, bo przede wszystkim nie mam na to, aż tyle czasu. Po drugie mogłoby się mi to wszystko zacząć mieszać, co zdecydowanie nie jest dobre.
Postanowiłem przeglądnąć internet. Zajrzałem na parę stron różnych poliglotów. Znalazłem parę kanałów multijęzykowców na YouTube. Poczytałem trochę, pooglądałem i wyciągnąłem wnioski.
A więc najpierw muszę utrzymać i podnosić znajomość tych języków, które umiem, czyli rosyjski i angielski. Potem mogę wziąć kolejny język. Może to być nowy język lub ten, którego się uczyłem już. Ja tutaj wybrałbym język, którego się już uczyłem, z tego względu, że nie będzie tyle problemów z jego nauką. Ja miałem dwa języki, których się uczyłem.
A mianowicie niemiecki i ukraiński z tym, że niemiecki miałem przez 3 lata w liceum, a ukraiński tylko pół roku, więc łatwiej będzie mi się uczyć po prostu niemieckiego, gdyż mimo, że nie miałem kontaktu z niemieckim przez jakiś czas to będzie mi łatwiej go sobie po prostu przypomnieć i podciągnąć. Jak to opanuje i wszystko będzie, że tak powiem na zadowalającym mnie poziomie, to mogę zająć się innym językiem, nie zapominając o językach, które umiem.
Tutaj decyzja należy do mnie czy pójść w język ukraiński czy może w któryś z języków romańskich, które, muszę przyznać zaczynają mnie interesować. To tak na przyszłość. Uważam też, że dobrze znać parę języków obcych, bo nigdy nie wiadomo jaki język się przyda w życiu. Też wyznaje taką zasadę, że lepiej znać parę języków dobrze, tak 3, 4, niż 10 kiepsko.
Dla osób, które interesują się językoznawstwem, czyli też dla mnie nauka paru języków może być dobra, gdyż można zauważyć pewne zależności między danymi językami w danej grupie językowej i inne zależności.
Ponadto języki są cenione przez pracodawców, pod warunkiem, że umiemy nimi mówić płynnie, nie robimy dużej ilości błędów. Owszem mogą się zdarzyć, bo nie każdy jest idealny. Nie będę się tu powtarzał po kimś, co powinno się wziąć pod uwagę, w wyborze języka do nauki. Na pewno nie można uczyć się języka na siłę. Dany język musi się nam podobać, potem bierzemy jeszcze pod uwagę inne rzeczy.
Postanowiłem przeglądnąć internet. Zajrzałem na parę stron różnych poliglotów. Znalazłem parę kanałów multijęzykowców na YouTube. Poczytałem trochę, pooglądałem i wyciągnąłem wnioski.
A więc najpierw muszę utrzymać i podnosić znajomość tych języków, które umiem, czyli rosyjski i angielski. Potem mogę wziąć kolejny język. Może to być nowy język lub ten, którego się uczyłem już. Ja tutaj wybrałbym język, którego się już uczyłem, z tego względu, że nie będzie tyle problemów z jego nauką. Ja miałem dwa języki, których się uczyłem.
A mianowicie niemiecki i ukraiński z tym, że niemiecki miałem przez 3 lata w liceum, a ukraiński tylko pół roku, więc łatwiej będzie mi się uczyć po prostu niemieckiego, gdyż mimo, że nie miałem kontaktu z niemieckim przez jakiś czas to będzie mi łatwiej go sobie po prostu przypomnieć i podciągnąć. Jak to opanuje i wszystko będzie, że tak powiem na zadowalającym mnie poziomie, to mogę zająć się innym językiem, nie zapominając o językach, które umiem.
Tutaj decyzja należy do mnie czy pójść w język ukraiński czy może w któryś z języków romańskich, które, muszę przyznać zaczynają mnie interesować. To tak na przyszłość. Uważam też, że dobrze znać parę języków obcych, bo nigdy nie wiadomo jaki język się przyda w życiu. Też wyznaje taką zasadę, że lepiej znać parę języków dobrze, tak 3, 4, niż 10 kiepsko.
Dla osób, które interesują się językoznawstwem, czyli też dla mnie nauka paru języków może być dobra, gdyż można zauważyć pewne zależności między danymi językami w danej grupie językowej i inne zależności.
Ponadto języki są cenione przez pracodawców, pod warunkiem, że umiemy nimi mówić płynnie, nie robimy dużej ilości błędów. Owszem mogą się zdarzyć, bo nie każdy jest idealny. Nie będę się tu powtarzał po kimś, co powinno się wziąć pod uwagę, w wyborze języka do nauki. Na pewno nie można uczyć się języka na siłę. Dany język musi się nam podobać, potem bierzemy jeszcze pod uwagę inne rzeczy.
piątek, 17 kwietnia 2015
Post o wszystkim i o niczym
Wszedłem tutaj na chwilę, żeby coś napisać, bo trochę mój blog zaczyna świecić pustkami i leży odłogiem. Teraz już wszystko jest zmienione tak jak chciałem. Blisko 3 lata nie zmieniałem wyglądu bloga, więc można było coś tutaj zmienić jak najbardziej.
Od jakiegoś czasu zacząłem ponownie robić przerwy od respiratora. Już potrafię oddychać samemu 45 minut. To dużo i nie dużo, ale było nie było zawsze coś. Jestem zadowolony z tego co udało mi się na dzień dzisiejszy osiągnąć. Utrzymać ten stan jaki jest, to z czasem będzie coraz lepiej i będą coraz dłuższe przerwy.
Na studiach jak to na studiach, dzień jak co dzień. Jest co robić, nie ma się tu co czarować, ale z drugiej strony mam zajęcie i znajduje też spokojnie czas, żeby wyjść na spacer czy po prostu zwyczajnie odpocząć. Oprócz studiów zajmuje się na tyle na ile mogę przygotowaniami do egzaminu FCE. Kiedy będę go pisał jeszcze nie wiem, bo pierwsze muszę się do niego przygotować i zdobywać odpowiednią ilość procent wymaganą by zdać. Jak to osiągnę to wtedy będę zapisywał się na termin.
Od jakiegoś czasu zacząłem ponownie robić przerwy od respiratora. Już potrafię oddychać samemu 45 minut. To dużo i nie dużo, ale było nie było zawsze coś. Jestem zadowolony z tego co udało mi się na dzień dzisiejszy osiągnąć. Utrzymać ten stan jaki jest, to z czasem będzie coraz lepiej i będą coraz dłuższe przerwy.
Na studiach jak to na studiach, dzień jak co dzień. Jest co robić, nie ma się tu co czarować, ale z drugiej strony mam zajęcie i znajduje też spokojnie czas, żeby wyjść na spacer czy po prostu zwyczajnie odpocząć. Oprócz studiów zajmuje się na tyle na ile mogę przygotowaniami do egzaminu FCE. Kiedy będę go pisał jeszcze nie wiem, bo pierwsze muszę się do niego przygotować i zdobywać odpowiednią ilość procent wymaganą by zdać. Jak to osiągnę to wtedy będę zapisywał się na termin.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Czas na zmiany
Któregoś dnia zaglądnąłem do zakładki "O mnie" i pomyślałem, że najwyższa pora zaktualizować informacje. Przeszedłem do rzeczy i wczoraj wszystko zrobiłem. Teraz jest to lepiej napisane i mi się podoba. Dodatkowo zmieniłem swój krótki opis na stronie głównej mojego bloga. To tyle jak na razie zmian. Jeszcze została mi do zmiany kolorystyka bloga, ale to musi mi przyjść do głowy jakiś pomysł.
piątek, 3 kwietnia 2015
Życzenia z okazji Wielkiej Nocy
Zbliżają się Święta, a właściwie to już są :) Za oknem zamiast pogodnych Świąt mamy śnieg. Widocznie zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Pomysłu na posta zbytnio nie mam. W zamyśle miały być życzenia.
A więc, z okazji zbliżających się świąt chciałbym życzyć Wam spokojnych, radosnych i udanych Świąt Wielkanocnych oraz mokrego Dyngusa, o ile nie będzie padać z góry :)
Wszystkiego dobrego :)
czwartek, 26 marca 2015
Wiosna & FCE
Wiosna... nareszcie, bo można się w końcu wyrwać z tego domu na chwilę :) Mi się udało wczoraj pierwszy raz tej wiosny wyjść na zewnątrz. Co prawa tylko w sklepie byłem, ale od czegoś trzeba zacząć. No i tak też tydzień dobiega końca i na reszcie, bo jeszcze parę dni i wolne mi się szykuje. Zbliżają się Święta Wielkanocne.
Mam nadzieję, że wiosna już pozostanie z Nami, ale też nie wiadomo co przyniesie kwiecień. Starego porzekadła o kwietniu nie muszę przypominać, bo każdy wie, o co chodzi. Byle do czerwca, a potem jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to będę miał wolne. Już się nie mogę doczekać.
Ostatnio dostałem więcej informacji na temat egzaminu z angielskiego - FCE, który zamierzam zdawać. Dowiedziałem się, że nie ma żadnych ograniczeń i przeciwwskazań, że spokojnie mógłbym taki egzamin napisać. Mógłbym mieć wydłużony czas, pisać na komputerze na klawiaturze ekranowej i mógłbym mieć, również kogoś z rodziny lub pielęgniarkę do pomocy przy odsysaniu. To tyle, jeśli chodzi o sprawy stricte techniczne.
Teraz pozostaje jeszcze aspekt naukowy, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że z pewnością będę musiał się do takiego egzaminu przygotować. To już nie są przelewki i trzeba trochę się pouczyć, by nie dać plamy.
A więc, teraz czekam, aż wykładowczyni sprawdzi mi część pisemną próbnego egzaminu FCE, którą pisałem w zeszłym tygodniu. Potem przeprowadzimy próbny egzamin ustny przez Skype'a. Wykładowczyni jest egzaminatorem, więc z pewnością wie, co i jak. Potem to podsumuje wszystko i ocenię czy trzeba jeszcze się dokształcić i przygotować. Terminy tego egzaminu są trzy w roku. W lutym, czerwcu i listopadzie, więc jest jeszcze czas na przygotowania. Certyfikat wydawany jest bezterminowo.
poniedziałek, 23 marca 2015
Dyktafon
Jak pech, to pech, mówi się. Każdy go może mieć. No i mi też się zdarzył niedawno, ale już mam nadzieję, że mnie opuścił na długi okres czasu :)
A więc, gdzieś na początku marca popsuł mi się dyktafon. W poniedziałek na następny tydzień asystentka zawiozła dyktafon do biura osób niepełnosprawnych UŚ i dyktafon poszedł do naprawy, ale nie dało się nic z nim zrobić. Jedynie można naprawić na własną rękę dyktafon, ale stwierdziłem, że nie ma co tu kombinować za bardzo, nie ma to najmniejszego sensu i trzeba zakupić sobie własny dyktafon, żeby przede wszystkim mieć święty spokój i nie musieć się prosić i czekać. Nie wiem, może to był błąd, że postanowiłem wypożyczyć dyktafon, ale skoro była taka możliwość to z niej skorzystałem. Pewnie jakbym wiedział, że będę musiał czekać cały październik na dyktafon i że potem się zepsuje w marcu to bym od razu kupił i spokój by był. Człowiek całe życie uczy się na własnych błędach i taka jest prawda. Jeszcze nie raz się człowiek na czymś przejedzie.
Decyzja o kupnie dyktafonu zapada w zeszłym tygodniu. Na szczęście dzisiaj kupiłem dyktafon i niedługo dostarczę go do asystentki. Cieszę się, że ten problem mam z głowy.
niedziela, 15 marca 2015
Zmiana rehabilitanta
Od około pół miesiąca przychodzi do mnie nowy rehabilitant. Musiałem zmienić na jakiś czas rehabilitanta, ponieważ ta rehabilitantka, co przychodziła do mnie dotychczas złamała rękę, dlatego też, póki co nie jest w stanie ze mną ćwiczyć i musiałem na okres jej rekonwalescencji znaleźć kogoś do rehabilitacji.
O dziwo osobę na zastępstwo udało mi się znaleźć dość szybko, co nie zawsze jest takie łatwe, ponieważ nie każdy rehabilitant się podejmie rehabilitowania osoby z rurką tracheotomijną i respiratorem. Ważne, że mi się udało szybko kogoś znaleźć i z tego się cieszę. Też przy swojej chorobie nie mogę sobie pozwolić na brak rehabilitacji, gdyż jest to na dzień dzisiejszy jedyny środek, który może spowolnić rozwój choroby.
Jeśli chodzi o moje wrażenia, to dobrze mi się ćwiczy z tym nowym rehabilitantem. Mamy wiele tematów do rozmów. Gęby się nam nie zamykają :) Mimo, iż dużo rozmawiamy, to też nie zapominam o precyzyjnym wykonywaniu ćwiczeń.
Łączę przyjemne z pożytecznym na rehabilitacji, bo zarówno ćwiczę, jak i też doskonale swój język rosyjski, a przy okazji uczę się nowego, gdyż ten rehabilitant zna język francuski. Gramy w taką grę językową, którą nazwałem "10 na 10", a polega ona na tym, że ja mówię po rosyjsku jakieś słówko na przykład lekarz z działu Zdrowie, a on mówi potem po francusku i tak, aż do 10-ciu. Jak jest remis to nie gramy dalej, a jak ktoś z nas przegra to jest druga runda.
Jeśli chodzi o moje wrażenia, to dobrze mi się ćwiczy z tym nowym rehabilitantem. Mamy wiele tematów do rozmów. Gęby się nam nie zamykają :) Mimo, iż dużo rozmawiamy, to też nie zapominam o precyzyjnym wykonywaniu ćwiczeń.
Łączę przyjemne z pożytecznym na rehabilitacji, bo zarówno ćwiczę, jak i też doskonale swój język rosyjski, a przy okazji uczę się nowego, gdyż ten rehabilitant zna język francuski. Gramy w taką grę językową, którą nazwałem "10 na 10", a polega ona na tym, że ja mówię po rosyjsku jakieś słówko na przykład lekarz z działu Zdrowie, a on mówi potem po francusku i tak, aż do 10-ciu. Jak jest remis to nie gramy dalej, a jak ktoś z nas przegra to jest druga runda.
piątek, 13 marca 2015
"Tańczymy
dla Szymona"
W ten weekend odbędzie się już kolejna akcja charytatywna dla mnie. Będzie to już trzecia taka akcja, licząc tą w grudniu i też tą co niedawno w lutym została zorganizowana przez liceum. Nie było koncertu w zeszłym roku, więc jest coś w zamian.
Dobra, przejdźmy do sedna sprawy. A więc, już w tą sobotę będzie organizowana "Zumba dla Szymona". Nie pisałem w sumie o tym tutaj wcześniej, ale teraz przyszła najwyższa pora. W zeszłym roku mojej mamie taka miła Pani zaproponowała, żeby zorganizować taką właśnie imprezę charytatywną dla mnie, że dałoby się coś zorganizować, że się popyta, itd. No i od słowa do słowa i wszystko staje się faktem. Cieszę się, że jest organizowana taka impreza dla mnie :)
Impreza odbędzie się w sobotę 14 marca 2015 roku w godzinach od 17 do 20 w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie. Więcej szczegółów dotyczących tej imprezy charytatywnej i plakat znajdziecie pod tym linkiem:
Wszystkich chętnych, którzy chcą wziąć udział w charytatywnym maratonie Zumby dla Szymona "dla mnie" serdecznie zapraszam oraz życzę świetnej i udanej zabawy :)
niedziela, 8 marca 2015
Wszystkiego najlepszego :)
Dość trochę mnie tu nie było i mam pewne zaległości w pisaniu. Zaniedbałem swojego bloga, ale też nie było o czym pisać. Drugi semestr na studiach zaczął się na dobre, ale wszystko odnośnie zaliczeń, mniej, więcej wszystko mam już ustalone, więc spoko. Plan zajęć mi odpowiada, bo mam jeden dzień wolny w tygodniu, co wiele ułatwia. Pogoda coraz ładniejsza i cieplejsza co mnie bardzo cieszy, bo będę mógł wyjść na zewnątrz.
Dzisiaj też mamy znany przez każdego dzień kobiet i z tej okazji życzę wszystkim kobietom wszystkiego najlepszego z okazji Waszego święta :) :D
czwartek, 26 lutego 2015
Trzy lata z rurą
Niedawno minęło trzy lata odkąd mam rurkę w szyi i respirator. Dużo się zmieniło za te trzy lata, bo przede wszystkim udało mi się skończyć liceum, zdać maturę i dostać się na studia. Za te trzy lata nabrałem doświadczenia, jeśli chodzi o funkcjonowanie na co dzień z respiratorem i podróżowanie i tak dalej. Mógłbym tu jeszcze wiele innych rzeczy napisać, ale to też nie na tym rzecz polega. A więc wnioski z tych trzech lat są takie, że życie z rurką nie jest złe, da się przyzwyczaić, żyć i spełniać marzenia. Może i początki nie są łatwe, gdyż człowiek dużo rzeczy nie wie na początku - jest wtedy po prostu nowicjuszem, ale z czasem człowiek dowiaduje się coraz więcej i dostrzega coraz więcej możliwości. Też po tych trzech latach myślę sobie, że czasem trzeba zaakceptować coś takim, jakim jest, a jak się ma jakieś wątpliwości to warto sobie wtedy powiedzieć, bądź przypomnieć znane większości z Was powiedzenie, że jak się nie ma tego co się lubi, to się lubi to co się ma i żyje się dalej - to już moja wstawka :)
Chociaż ostatnio miałem takie coś, że tak jakbym się zatrzymał na dwóch latach z rurą i respiratorem. Tak sobie rozmawiałem z mamą niedawno i mówię, że "jestem dwa lata z rurą", a mama mi odpowiada, że "jakie dwa lata, już trzy minęły i czwarty rok idzie". Zdziwiłem się, ale musiałem przyznać stuprocentową rację mamie.
Tak samo niedawno po prawie pół roku zdążyłem dostrzec w moim opisie na blogu, że mam napisane, że mam osiemnaście lat, a to błąd, bo mam już dziewiętnaście lat, a za ponad pół roku dobije okrągłej dwudziestki. Zatrzymałem się na wieku osiemnastu lat, ale szybko się opamiętałem i to jest najważniejsze :)
piątek, 20 lutego 2015
Po wolnym
No i pora na drugi semestr. Udało mi się odpocząć w przerwie międzysemestralnej. Czas wolny zasuwa niesamowicie. Nie zdążyłem się obejrzeć, a tu już koniec wolnego i pora na naukę. Pierwszy semestr oceniam pozytywnie. Wyciągnąłem pewne wnioski po pierwszym semestrze, bo trzeba było tak zrobić Teraz już wiem mniej, więcej na czym się skupić, co jest ważne bardziej, a co mniej. Wiem, również co należy jeszcze dopracować. Na filologii można się dużo nauczyć, ale więcej trzeba zrobić samemu. Teraz trzeba zająć się drugim semestrem. Jest parę nowych przedmiotów w tym semestrze, ale nie będę Was tym zanudzał, bo po co. Nie chce się powtarzać tutaj :)
Dzisiaj pogoda jest dość ładna, ale noce jeszcze mroźne. Z nadzieją czekam na wiosnę, żeby móc w końcu wyjść na zewnątrz. Jeszcze trochę muszę poczekać, ale dnia już przybywa, co jest dobrym prognostykiem i świadczy o zbliżającej się wiośnie. Teoretycznie mógłbym wyjść na zewnątrz, ale muszę też uważać, żeby nie zachorować na coś. W przypadku mojej choroby muszę tego pilnować, żeby nie było niepotrzebnych kłopotów. Za to odbije sobie to, jak tylko zrobi się ciepło.
sobota, 14 lutego 2015
Dziękuję, jeszcze raz dziękuję
za zaangażowanie i wsparcie.
W tym poście chciałbym bardzo podziękować wszystkim tym, którzy wzięli udział we wczorajszej imprezie charytatywnej, którą to opisywałem i przedstawiłem w poprzednim poście. Ponadto podziękowania należą się, również wszystkim tym, którzy zorganizowali to spotkanie, grupie teatralnej "C'est la vie" i solistom chóru "Dysonans". Jeszcze podziękowania należą się do wszystkich tych, których pominąłem. Nie udało mi się być wczoraj na tym spotkaniu, ale byłem tam myślami. Zamiast mnie była tam moja mama i brat. Niedługo powinienem dostać nagrania to sobie je obejrzę.
Dziękuję :)
sobota, 7 lutego 2015
"Dla Szymona"
Sesje można uznać za zaliczoną. Jeszcze z jednego przedmiotu nie mam oceny, ale wydaje mi się, że powinno być dobrze. Połowę przedmiotów zaliczyłem na 5, a z literatury dostałem 3, ale najważniejsze, że zdane. Teraz mam spokój od nauki do 18 lutego co najmniej. Staram się korzystać z wolnego.
Jeszcze mam nowinę dla Was. A mianowicie, w piątek 13-tego lutego 2015 roku odbędzie się z inicjatywy Liceum ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie, którego to jestem absolwentem. Odbędzie się impreza charytatywna. W programie imprezy przewidziane są spektakle i monodramy przygotowane przez grupę teatralną "C'est la vie" oraz występy solistów chóru "Dysonans". Więcej pisze pod tym linkiem: https://www.facebook.com/pages/LO-Andrych%C3%B3w/171876566171722?fref=nf
PS.
Muszę przyznać, że się nie spodziewałem takiej inicjatywy liceum, ale jestem bardzo wdzięczny tym osobom, które postanowiły coś takiego zorganizować. Cieszę się :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


