Cześć! Jestem Szymon i mam 24 lata. Zmagam się z nieuleczalną i postępującą Dystrofią mięśniową Duchenne'a. W oddychaniu pomaga mi respirator. Mimo choroby staram się być optymistą i żyć pełnią życia. Mam liczne zainteresowania, a moim hobby są języki obce. Więcej na mój temat znajdziesz w zakładce „O mnie”.
niedziela, 6 lipca 2014
Miła odmiana
Wczoraj udało mi się pojechać do rodziny na wieś do Radoczy. Było całkiem, całkiem fajnie. W piątek jeszcze nie wiedziałem czy w ogóle pojadę, bo nie mogliśmy z mamą znaleźć transportu. Wydawało mi się, że mam kilka możliwości załatwienia transportu, a potem okazało się, że mam tylko jedną. Ale zadzwoniła mama do tej osoby i nie było żadnego problemu w tym, aby ze mną pojechać do tej Radoczy. Co prawda wózek elektryczny ciężko było wcisnąć do kombiaka, ale w końcu się udało. W jedną stronę jak zajechaliśmy okazało się, że sterownik się urwał prawie w wózku, ale kuzyn bez problemu mi to naprawił i przykręcił tak, że teraz ani drgnie. Te śrubki w tym wózku to jakaś lipa była. Cieszę się, że udało mi się pojechać do tej Radoczy, bo się mi trochę odmieniło i pogadałem, pośmiałem się z rodzinką. Grilla też zaliczyłem więc sobotę uważam za udaną. Miałem w planach zabrać ze sobą aparat, ale zapomniałem o nim i nie udało mi się zrobić zdjęć za co Was przepraszam i obiecuje, że następnym razem na pewno dodam kilka zdjęć.
niedziela, 29 czerwca 2014
Rok i 2 dni
Post o pierwszej rocznicy powstania mojego bloga miał być napisany wczoraj, bo tak pisałem w poprzednim poście, ale w sobotę nie chciało mi się pisać więc postanowiłem zrobić to teraz.
Tak więc dokładnie 27 czerwca 2013 roku napisałem pierwszego posta. W tym samym dniu rano natchnęła mnie wizja mojego bloga. Myślałem już o założeniu bloga z pół roku wcześniej, ale nie mogłem się zdecydować i pomyślałem, że na początku wakacji będzie najlepiej zacząć pisać, bo wtedy jestem najbardziej aktywny więc piszę więcej postów.
Czy za rok prowadzenia bloga coś się w moim życiu zmieniło? Myślę, że dość sporo, bo kilka osób do mnie napisało. Mam więcej kontaktów internetowych. Co raz więcej osób czyta mojego bloga przez co wzrasta liczba jego wyświetleń. Stałem się bardziej otwarty na nowych ludzi, na nowe wyzwania, które są przede mną. Pisanie bloga dostarcza mi większej pewności siebie, łatwiej jest mi wyrażać swoje własne zdanie czy opinię na dany temat. Ogólnie pisanie bloga dostarcza i dostarczyło mi wielu przyjemności, bo mogę się kontaktować z ludźmi i dzielić się z nimi moimi przeżyciami. To chyba na tyle.
Nadal będę prowadził bloga, bo sprawia mi to przyjemność więc nie musicie się obawiać, że nagle przestanę pisać. Ten blog przetrwał już swoją próbę czasu, bo były momenty w, których nie miałem weny czy pomysłu na napisanie posta, ale nie trwało to długo i to jest najważniejsze.
Teraz przede mną etap rekrutacji na studia. Zobaczę jak to wyjdzie. Będę próbował rekrutować się na dwie uczelnie i się okaże gdzie się dostanę. Kierunek filologiczny wybiorę prawdopodobnie. Kierunek ten będzie związany z językiem angielski albo rosyjskim. Akurat matura z angielskiego wystarcza aby dostać się na niektóre filologie obce. W pierwszej wersji miałem iść na filologię angielską z niemieckim, ale myślę, że dwa języki naraz do opanowania - to byłoby trudniejsze dla mnie. Łatwiej będzie mi oprzeć się na jednym języku i dobrze go opanować. Wiem, że filologia to bardzo trudne studia i nieraz będę narzekał na nie, ale chce coś osiągnąć w swoim życiu więc muszę trochę się poświęcić, aby były jakieś efekty.
Tak więc dokładnie 27 czerwca 2013 roku napisałem pierwszego posta. W tym samym dniu rano natchnęła mnie wizja mojego bloga. Myślałem już o założeniu bloga z pół roku wcześniej, ale nie mogłem się zdecydować i pomyślałem, że na początku wakacji będzie najlepiej zacząć pisać, bo wtedy jestem najbardziej aktywny więc piszę więcej postów.
Czy za rok prowadzenia bloga coś się w moim życiu zmieniło? Myślę, że dość sporo, bo kilka osób do mnie napisało. Mam więcej kontaktów internetowych. Co raz więcej osób czyta mojego bloga przez co wzrasta liczba jego wyświetleń. Stałem się bardziej otwarty na nowych ludzi, na nowe wyzwania, które są przede mną. Pisanie bloga dostarcza mi większej pewności siebie, łatwiej jest mi wyrażać swoje własne zdanie czy opinię na dany temat. Ogólnie pisanie bloga dostarcza i dostarczyło mi wielu przyjemności, bo mogę się kontaktować z ludźmi i dzielić się z nimi moimi przeżyciami. To chyba na tyle.
Nadal będę prowadził bloga, bo sprawia mi to przyjemność więc nie musicie się obawiać, że nagle przestanę pisać. Ten blog przetrwał już swoją próbę czasu, bo były momenty w, których nie miałem weny czy pomysłu na napisanie posta, ale nie trwało to długo i to jest najważniejsze.
Teraz przede mną etap rekrutacji na studia. Zobaczę jak to wyjdzie. Będę próbował rekrutować się na dwie uczelnie i się okaże gdzie się dostanę. Kierunek filologiczny wybiorę prawdopodobnie. Kierunek ten będzie związany z językiem angielski albo rosyjskim. Akurat matura z angielskiego wystarcza aby dostać się na niektóre filologie obce. W pierwszej wersji miałem iść na filologię angielską z niemieckim, ale myślę, że dwa języki naraz do opanowania - to byłoby trudniejsze dla mnie. Łatwiej będzie mi oprzeć się na jednym języku i dobrze go opanować. Wiem, że filologia to bardzo trudne studia i nieraz będę narzekał na nie, ale chce coś osiągnąć w swoim życiu więc muszę trochę się poświęcić, aby były jakieś efekty.
piątek, 27 czerwca 2014
Zdałem, zdałem, zdałem :) :D
Dzisiaj był ważny dla mnie dzień, bo odebrałem wyniki z matury. Okazało się, że zdałem maturę. Zapewne chcielibyście wiedzieć jak mi poszło. Tak więc polski tak jak myślałem poszedł mi słabo, ale matematyka już o wiele lepiej mi poszła. Jest to pewnego rodzaju paradoks, bo wydawało mi się, że bliżej mi do humanisty niż ścisłowca, a tu trend się odwrócił. Za to angielski wypadł jeszcze lepiej, bo z podstawy dostałem 92%, a z rozszerzenia 60%. Na deser jeszcze geografia, z której udało mi się zdobyć 72%. Ogólnie jestem zadowolony z moich wyników. Co prawda z polskiego i angielskiego rozszerzonego mogłem zdobyć więcej procent, ale widocznie na tyle było mnie stać i trzeba się cieszyć z takich wyników jakie mam, bo zawsze mogłoby gorzej, co nie? Teraz przede mną nowy życiowy etap pt. dostanie się na studia, a jeden z tych życiowych etapów zwany szkołą dzisiaj definitywnie się dla mnie zakończył. Z tego życiowego etapu pozostało mi wiele pięknych wspomnień, wzlotów i upadków oraz osiągnięć. Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy włożyli trochę swojej pracy i zaangażowania w to, abym zdał tą maturę. Mam tu na myśli osoby, które dostarczyły mi odpowiednią wiedzę dzięki, której mogę cieszyć się z mojego sukcesu, którym niewątpliwie jest zdanie matury. To dzięki mnie, rodzinie i nauczycielom mogę świętować swoją zdaną maturę.
PS.
Miałem jeszcze dziś napisać o czymś innym, a mianowicie o pierwszej rocznicy powstania mojego bloga, ale przełożę to na jutro.
PS.
Miałem jeszcze dziś napisać o czymś innym, a mianowicie o pierwszej rocznicy powstania mojego bloga, ale przełożę to na jutro.
czwartek, 26 czerwca 2014
Jutrzejszy dzień
Jutro ważny dzień przede mną. Jest ważny dla mnie z dwóch względów. Po pierwsze w piątek będą wyniki z matury, okaże się czarno na białym jak mi poszło i czy udało mi się zdać maturę. Stresik mały jest, ale da się go opanować. Po drugie jutro minie dokładnie rok odkąd prowadzę bloga. To właśnie dzięki niemu dziele się z Wami swoimi sukcesami jak i porażkami. Piszę tu o swoich planach na przyszłość, o swoim życiu itd. Jeszcze dzięki mojemu blogowaniu mogę wyrazić opinie na każdy temat. To taki przedsmak przed jutrem. Jutro podsumowanie będzie większe.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Szczęśliwa 13-stka
W zeszły piątek był 13-sty i okazał się szczęśliwy dla mnie. Nie pisałem tu na blogu, że starałem się o rentę z ZUS. Załatwienie wszystkich formalności zajęło, aż 3 miesiące, ale w końcu wszystko się dobrze skończyło. W połowie marca złożyła mama za mnie wniosek w ZUS w Wadowicach na rentę, Oni z Wadowic posłali wniosek do ZUS do Chrzanowa do orzecznika. Wszystko było robione zaocznie bez mojego udziału więc nigdzie nie musiałem jechać na żadną komisję. Orzecznik wyraził pozytywną odpowiedź i przyznano mi tą rentę. Dodatkowo dodam, że na odpowiedź mieli 30 dni. Chrzanów wysłał do Krakowa decyzje, ale ZUS w Krakowie miał wątpliwości co do decyzji orzecznika z Chrzanowa więc w celu jakiejś weryfikacji poszło wszystko do Warszawy. Znów trzeba było czekać 30 dni na ich odpowiedź. Oni napisali, że coś tam jeszcze muszą sprawdzić i znów kolejne 30 dni trzeba było czekać, ale w końcu udało się sprawę doprowadzić do końca z czego się bardzo cieszę. Rentę przyznano mi na stałe i jest ważna bezterminowo.
Co do dofinansowania na likwidację barier architektonicznych to będę składał dopiero wniosek. Mama była dziś w PFRON w Wadowicach i możemy składać wniosek na 10 tysięcy na tą przebudowę łazienki. Gościu w PFRON mówi do mojej mamy czemu nie była 2 lata temu jak mieli pieniądze. Mama mu powiedziała, że mógł zadzwonić jak mieli pieniądze. Takie gadanie bez sensu trochę. Jakby mama wiedziała, że za dwa lata będzie tak jak jest to by to załatwiała wtedy, a nie teraz. A jeśli chodzi o akumulatory to dalej muszę niestety czekać, bo pod koniec czerwca albo w pierwszym tygodniu lipca powinno już być to dofinansowanie, ale jak będzie to się dopiero okaże. Ja na prawdę jestem cierpliwym człowiekiem, ale u każdego kiedyś ta cierpliwość dobiega końca.
Co do dofinansowania na likwidację barier architektonicznych to będę składał dopiero wniosek. Mama była dziś w PFRON w Wadowicach i możemy składać wniosek na 10 tysięcy na tą przebudowę łazienki. Gościu w PFRON mówi do mojej mamy czemu nie była 2 lata temu jak mieli pieniądze. Mama mu powiedziała, że mógł zadzwonić jak mieli pieniądze. Takie gadanie bez sensu trochę. Jakby mama wiedziała, że za dwa lata będzie tak jak jest to by to załatwiała wtedy, a nie teraz. A jeśli chodzi o akumulatory to dalej muszę niestety czekać, bo pod koniec czerwca albo w pierwszym tygodniu lipca powinno już być to dofinansowanie, ale jak będzie to się dopiero okaże. Ja na prawdę jestem cierpliwym człowiekiem, ale u każdego kiedyś ta cierpliwość dobiega końca.
wtorek, 10 czerwca 2014
Projekt łazienka
Moja mama wpadła na pomysł, aby przerobić łazienkę. Teraz w łazience mam wannę. Do niej podnośnik wannowy. Dzięki temu mogę się wykąpać. Jest to duża wygoda i ułatwienie. Jednak nie jest tak kolorowo do końca, bo wanna jest już dla mnie za ciasna niestety. Podnośnik jest dość duży więc nie wygodnie się mi siedzi w wannie. Nogi zgięte w kolanach. Mama wpadła na pomysł, aby zlikwidować wannę i zamiast niej zrobić kabinę prysznicową. Dałoby się to zrobić, bo mógłbym dostać dofinansowanie z PFRON na likwidację barier architektonicznych na przystosowanie łazienki. Byłoby to lepsze za względu na to, że kąpiel w moim przypadku trwa dłużej niż prysznic. Po drugie byłaby to znacznie lepsza opcja dla mojej mamy, bo nie musiałaby tyle się nachylać przy prysznicu co przy wannie. Przez co zadbałaby bardziej o swoje zdrowie, a tak bardziej to o kręgosłup, który po kąpieli daje o sobie znać. Po trzecie prysznic nie zajmowałby mi ponad godzinę, a kąpiel tyle zajmuje mniej więcej czasu. Wszystko się da zrobić jeśli tylko dostałbym dofinansowanie, bo bez tego ani rusz. To są dość duże koszty. To jest na razie plan na przyszłość. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Mama w przyszłym tygodniu pojedzie do PFRON i PCPR w Wadowicach i wszystkiego się dowie co i jak. Przy okazji zapyta się o studia czy jest jakieś dofinansowanie bądź dotacja.
Dzień po dniu
W końcu zdecydowałem się napisać jakiegoś posta. Z tydzień mnie tu nie było. Niby kilka razy próbowałem coś napisać, ale brakowało mi weny twórczej. Teraz za wiele się u mnie nie dzieje. Czekam na wyniki z matury i na nowe akumulatory. Staram się po prostu o tym wszystkim nie myśleć, bo przez rozmyślanie czas okropnie zwalnia. Pogoda teraz jest wymarzona. Ciepło, ładnie słonecznie. Weekend dość fajnie spędziłem. Daleko nie jechałem, bo z tymi akumulatorami daleko się nie da zajechać. Do miasta itd. Grilla udało się zrobić. Może w ten albo w przyszły weekend uda mi się gdzieś pojechać. Musi być pogoda na to, bo inaczej będzie klapa.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Program "Aktywny samorząd"
U mnie wiele się nie dzieje na razie. Teraz mam masę wolnego czasu. Szkoda, że pogoda w ostatnich dniach była i jest kapryśna. Szybciej by mi czas leciał jakby było ładniej za oknem. Z wózkiem nie jest tak do końca dobrze jak myślałem, bo koszty akumulatorów są znacznie większe. Postanowiliśmy z Mamą, że skorzystamy z pomocy PFRON. Jest program, który pokrywa naprawę wózka elektrycznego, np. wymiana akumulatorów czy zakup opon itp. Nie muszę nic do tego dopłacać więc jest to duże udogodnienie. Program nazywa się Aktywny samorząd. Z niego dostanę dofinansowanie na naprawę wózka elektrycznego. Bez programu musiałbym wydać ok. 2 tysięcy z własnej ręki, a tak to nic nie wydam. W połowie albo pod koniec czerwca już powinna być decyzja w sprawie tego dofinansowania i umowa do podpisania. Potem to już dzień, dwa i sprawa załatwiona. Z tego programu już załatwiałem wózek elektryczny więc mniej więcej wiem jak to wszystko wygląda. Niedługo też powinna mi się zacząć też rehabilitacja dodatkowa do tej co już mam, bo biorę udział w projekcie damy sobie rade z PCPR w Wadowicach. Oprócz rehabilitacji będę miał jeszcze jakieś kursy językowe więc połączę przyjemne z pożytecznym. Zresztą już jakiś czas temu o tym pisałem. No cóż to chyba tyle co chciałem napisać.
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
poniedziałek, 26 maja 2014
Time flies
Czas pędzi szalenie. Mimo, że mam sporo wolnego czasu to nie zawsze wiem jak go wykorzystać. Niedługo będziemy z mamą zamawiać akumulatory więc za jakiś czas uda się gdzieś pojechać i wyrwać z tego miasta na chwilę. Lubię wypady po za miasto, bo to daje mi jakiś odpoczynek i mogę trochę odreagować. Teraz nie muszę wstawać rano tak wcześnie, bo nie mam już lekcji. Początkowo mi tego brakowało, ale teraz staram się sam sobie organizować czas. Mogę zająć się teraz na spokojnie samym angielskim. Wczoraj byłem na wyborach i zagłosowałem przez co spełniłem swój obywatelski obowiązek. Były to moje pierwsze wybory, w których mogłem wziąć udział jako głosujący. Przynajmniej w minimalnym stopniu zwiększyłem frekwencję w wyborach, która nie jest powalająca, a wręcz bardzo słaba. Mówi się że wybory do europarlamentu są ważne, mniej ważne itd. Uważam, że wybory do europarlamentu są ważne, bo pokazują jak będzie się kształtować przyszłość UE, w której jest także Polska.
wtorek, 20 maja 2014
Po maturze
W tym tygodniu nie mam już żadnej matury. W zeszłą Środę zakończyłem pisanie matur. Poziom podstawowy z geografii nie sprawił mi dużych problemów. Nad dwoma czy trzema zadaniami, żem się zastanawiał, ale wszystko napisałem. Myślę, że będę z geografii zadowolony jak zobaczę wyniki. Ogólnie oceniam wszystkie moje matury pozytywnie. Jedynie polski sprawił mi trochę trudności, ale napisałem wszystko więc zobaczę jaki będzie tego rezultat. Matematyka nawet nie najgorzej mi poszła aczkolwiek niektóre zadania były trudne. Angielski podstawowy bardzo dobrze mi poszedł, a rozszerzenie było trochę trudniejsze i się okaże za 5 tygodni jak wszystko napisałem. Ustne matury wypadły super. Jestem z nich bardzo zadowolony. To tyle jeśli chodzi o moją maturę.
Teraz doszły mi do naprawy akumulatory w wózku elektrycznym. Sprawdzaliśmy w hurtowni akumulatorów w Wadowicach i akumulatory są słabe i trzeba je wymienić na nowe. Te nadają się na złom niestety. Nawet ich podładowanie w serwisie nie pomogło za bardzo. Tak to po mieście trochę pojeżdżę na tych akumulatorach, ale o dłuższej trasie na razie mogę zapomnieć. Ewentualnie mógłbym zabrać ze sobą ładowarkę jakbym gdzieś jechał dalej. U kogoś bym ten wózek podładował, ale na dłuższą metę akumulatory i tak trzeba wymienić prędzej czy później, bo podładowywanie przestanie pomagać z czasem. Może niedługo uda się zakupić nowe. Kilka tygodni będę musiał poczekać, ale myślę, że za jakiś będą nowe akumulatory. Koszt akumulatorów z pominięciem sklepu madycznego wynosi 700 zł plus przesyłka z Łodzi. To już mam wtedy akumulatory prosto z serwisu więc mimo wszystko wychodzi mi taniej, bo pomijam sklep.
Teraz doszły mi do naprawy akumulatory w wózku elektrycznym. Sprawdzaliśmy w hurtowni akumulatorów w Wadowicach i akumulatory są słabe i trzeba je wymienić na nowe. Te nadają się na złom niestety. Nawet ich podładowanie w serwisie nie pomogło za bardzo. Tak to po mieście trochę pojeżdżę na tych akumulatorach, ale o dłuższej trasie na razie mogę zapomnieć. Ewentualnie mógłbym zabrać ze sobą ładowarkę jakbym gdzieś jechał dalej. U kogoś bym ten wózek podładował, ale na dłuższą metę akumulatory i tak trzeba wymienić prędzej czy później, bo podładowywanie przestanie pomagać z czasem. Może niedługo uda się zakupić nowe. Kilka tygodni będę musiał poczekać, ale myślę, że za jakiś będą nowe akumulatory. Koszt akumulatorów z pominięciem sklepu madycznego wynosi 700 zł plus przesyłka z Łodzi. To już mam wtedy akumulatory prosto z serwisu więc mimo wszystko wychodzi mi taniej, bo pomijam sklep.
poniedziałek, 12 maja 2014
Polski ustny
Stres maturalny opadł dzisiaj po ustnym polskim zaliczonym na 100%. Całą pracę maturalną wyrecytowałem, odpowiedziałem na wszystkie pytania i po krzyku. W środę rano geografia i to będzie ostatni z moich egzaminów maturalnych. Za niedługo będzie trzeba zainteresować się studiami. Przedzwonić tu i tam i się trochę o wszystkim dowiedzieć. Trochę odpoczynku może mi się przydać po tym wszystkim.
Weekend spędziłem w domu, bo nie było za ciepło. Może przyszły będzie lepszy. W sprawie wózka będę dzwonił jutro i się czegoś więcej dowiem. Zobaczę czy to chodzi o akumulatory czy o sterownik. Na razie cieszę się z dnia dzisiejszego, bo jest się z czego cieszyć.
Pozdrawiam Was :)
Weekend spędziłem w domu, bo nie było za ciepło. Może przyszły będzie lepszy. W sprawie wózka będę dzwonił jutro i się czegoś więcej dowiem. Zobaczę czy to chodzi o akumulatory czy o sterownik. Na razie cieszę się z dnia dzisiejszego, bo jest się z czego cieszyć.
Pozdrawiam Was :)
piątek, 9 maja 2014
Angielski ustny
Oto ciąg dalszy maratonu maturalnego. Dzisiaj przyszedł czas na angielski ustny z którego jestem bardzo zadowolony. Poszło mi super! Pierwsze zadanie dotyczyło podróżowania, drugie było o szkole, a trzecie miałem o kulturze. Nie lubię się chwalić, ale dziś zrobię wyjątek i napiszę ile dostałem punktów. A mianowicie dostałem 29 punktów na 30 z czego jestem bardzo, bardzo zadowolony. W przeliczeniu na procenty to wychodzi mi 97% po zaokrągleniu. Jeszcze dwa egzaminy maturalne w przyszłym tygodniu i koniec mojego maratonu maturalnego. O wszystkim będę informował na bieżąco i tak pozostanie.
czwartek, 8 maja 2014
Na półmetku matury
No i połowa matury już za mną. Pewnie chcielibyście wiedzieć jak mi poszło. A więc, polski był dla mnie trudny muszę powiedzieć. Wszystko udało mi się napisać na szczęście i z tego jestem zadowolony. Tematy nie najłatwiejsze, czytanie za zrozumieniem mnie zaskoczyło. Matematyka nie była najłatwiejsza, ale dużo zrobiłem zadań. Pozytywnie oceniam moją maturę z matematyki. Paradoks w moim przypadku polegał na tym, że chyba matma wypadła mi lepiej niż polski. Taki był poniedziałek i wtorek. W Środę był angielski. Podstawa super wypadła. Kilka błędów tylko. Ale za to rozszerzenie było bardzo trudne. Rozprawkę napisałem dobrze i jestem z niej zadowolony. Słuchanie tak pół na pół mi wyszło. Czytanie przeszło moje oczekiwania, bo było bardzo trudne. W jednym tekście było słówko "latter". Po oddaniu arkusza komisji sprawdziłem to słowo w słowniku i nie było go w ogóle tam. Ogólnie matmę i angielski podstawowy oceniam jak najbardziej pozytywnie, a polski i angielski rozszerzony nie do końca pozytywnie, ale cóż trzeba przyjąć to co jest, bo i tak nie mam już na to wpływu.
niedziela, 4 maja 2014
Dzień przed maturą!
Dziś już niedziela więc jutro zaczynam pisać maturę. Muszę przyznać, że trochę się stresuję przed tym wszystkim. Tak to już jest. Wszystko okaże się w najbliższym czasie. Sobotę i niedzielę zrobiłem sobie wolną. Dzień czy dwa przed już nie powtarzałem, bo mógłbym sobie wszystko pomieszać i dopiero by była jazda. Na razie wszystko przede mną. Za rok będę to wspominał. W życiu nie ma żadnej taryfy ulgowej więc i to trzeba przeżyć. Każdy to kiedyś przerabiał więc i ja to też przerobię.
Trzymajcie kciuki za mnie :)
Pozdrawiam i życzę miłego dnia Wam wszystkim :)
Trzymajcie kciuki za mnie :)
Pozdrawiam i życzę miłego dnia Wam wszystkim :)
sobota, 3 maja 2014
Frustracja w 90%
Weekend nie wypalił więc siedzę w domu. Zdążyłem otworzyć sezon grillowy w czwartek, kiedy była ładna pogoda. Ogólnie to wszystko było spoko.
Po za tym, że respirator mi wytrzymał bez prądu tylko 4 h i 15 min. Po takim czasie to się już wyłączył. Na szczęście udało mi się podpiąć kabel od respi do prądu. Ale jakbym sobie zaplanował dalszą trasę to byłby duży problem. Wkurzyłem się na to trochę, bo "nowy" respirator mam od lutego tego roku. HELP zapewnił, że wysyłają nowy respi ze sprawną, nową baterią. Sprawne baterie powinny wytrzymać bez prądu 6-8 h, a nawet trochę więcej, a tu po 3 miesiącach jest połowa z tego. No na pewno zadzwonię do tego HELPu, aby rozwiązać tę sprawę, bo tak nie może być. Ja muszę mieć sprawny respirator, bo prowadzę aktywny tryb życia. Gdy jest ciepło na dworze to ja rzadko jestem w domu i każdy kto mnie zna to o tym wie. A mówiliśmy przez telefon, że ja nie siedzę w domu gdy jest ciepło i że, potrzebuje sprawny sprzęt. No cóż na razie z tym nic nie zrobię. W poniedziałek mama przedzwoni do HELPu w tej sprawie i się wszystko wyjaśni.
Jeszcze martwię się o mój wózek elektryczny, bo akumulatory słabo mi trzymają po zimie. Na jednym ładowaniu objechałem dwa razy do sklepu i do sąsiądki za ulicę. Na poprzednim ładowaniu przejechałem 3-4 km, co jest stosunkowo mało w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy potrafiłem zrobić ponad 10 km na jednym ładowaniu. Jest to denerwujące, bo koszt nowych akumulatorów jest duży. Wątpię, czy w tysiącu bym się zmieścił. No gwarancja już się na akumulatory skończyła. Dostałem wózek pod koniec 2012 roku z gwarancją na akumulatory na 3 miesiące. Był to koniec roku więc nie byłem w stanie sprawdzić sprawności tych akumulatorów. Mój sąsiad na wózku ma skuter elektryczny. Też gwarancja na akumulatory na 3 miechy. Pojeździł sezon i to było na tyle. Akumulatory szlak trafił. Co prawda załatwił sobie dofinansowanie na nowe akumulatory, ale przez to nie może starać się o nowy wózek elektryczny.
Nawet jakbym sobie załatwił te akumulatory to nie mógłbym załatwić nowego elektryka więc jedno wyklucza drugie. Wózek dostałem na 3 lata. Połowa już minęła więc już bliżej niż dalej. Na dzień dzisiejszy nie poleciłbym firmy Mobilex z Krakowa nigdy w życiu, bo zawiodłem się na tej firmie. Owszem mam wózek, ale nie wszystko zostało dopełnione. Wózek się nie składa więc ciężko jest go włożyć do bagażnika w samochodzie. Takich historii jest wiele. Od czasu do czasu czytam różne fora na ten temat i stąd o tym wiem. Moim zdaniem powinno być inaczej w tych kwestiach. Na akumulator zwykły do samochodu jest gwarancja 2 lata, a tu 3-6 miesięcy więc coś jest nie tak.
To jest po prostu żerowanie na osobach niepełnosprawnych i inaczej się tego nie da nazwać i taka jest prawda. Jeszcze jeden świetny przykład przychodzi mi na myśl. A mianowicie ostatnio zepsuła mi się pompka do materaca przeciwodleżynowego, ale szybko kupiłem nową dzięki pieniądzom z 1%. Jednak paradoks tej sytuacji polegał na tym, że cena nowego materaca w sklepie medycznym jest od 500-800 złotych. Na allegro widziałem ten sam, identyczny materac za 130 zł. Pompkę kupiłem w internecie za mniejszą cenę. To jest przykre, że tak to wygląda, ale cóż takie są realia i niewiele możemy z tym zrobić. Tak zwany wyzysk człowieka przez człowieka mówiąc krótko i podsumowując to wszystko. Na razie przede mną matura i na tym muszę się skupić.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Po za tym, że respirator mi wytrzymał bez prądu tylko 4 h i 15 min. Po takim czasie to się już wyłączył. Na szczęście udało mi się podpiąć kabel od respi do prądu. Ale jakbym sobie zaplanował dalszą trasę to byłby duży problem. Wkurzyłem się na to trochę, bo "nowy" respirator mam od lutego tego roku. HELP zapewnił, że wysyłają nowy respi ze sprawną, nową baterią. Sprawne baterie powinny wytrzymać bez prądu 6-8 h, a nawet trochę więcej, a tu po 3 miesiącach jest połowa z tego. No na pewno zadzwonię do tego HELPu, aby rozwiązać tę sprawę, bo tak nie może być. Ja muszę mieć sprawny respirator, bo prowadzę aktywny tryb życia. Gdy jest ciepło na dworze to ja rzadko jestem w domu i każdy kto mnie zna to o tym wie. A mówiliśmy przez telefon, że ja nie siedzę w domu gdy jest ciepło i że, potrzebuje sprawny sprzęt. No cóż na razie z tym nic nie zrobię. W poniedziałek mama przedzwoni do HELPu w tej sprawie i się wszystko wyjaśni.
Jeszcze martwię się o mój wózek elektryczny, bo akumulatory słabo mi trzymają po zimie. Na jednym ładowaniu objechałem dwa razy do sklepu i do sąsiądki za ulicę. Na poprzednim ładowaniu przejechałem 3-4 km, co jest stosunkowo mało w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy potrafiłem zrobić ponad 10 km na jednym ładowaniu. Jest to denerwujące, bo koszt nowych akumulatorów jest duży. Wątpię, czy w tysiącu bym się zmieścił. No gwarancja już się na akumulatory skończyła. Dostałem wózek pod koniec 2012 roku z gwarancją na akumulatory na 3 miesiące. Był to koniec roku więc nie byłem w stanie sprawdzić sprawności tych akumulatorów. Mój sąsiad na wózku ma skuter elektryczny. Też gwarancja na akumulatory na 3 miechy. Pojeździł sezon i to było na tyle. Akumulatory szlak trafił. Co prawda załatwił sobie dofinansowanie na nowe akumulatory, ale przez to nie może starać się o nowy wózek elektryczny.
Nawet jakbym sobie załatwił te akumulatory to nie mógłbym załatwić nowego elektryka więc jedno wyklucza drugie. Wózek dostałem na 3 lata. Połowa już minęła więc już bliżej niż dalej. Na dzień dzisiejszy nie poleciłbym firmy Mobilex z Krakowa nigdy w życiu, bo zawiodłem się na tej firmie. Owszem mam wózek, ale nie wszystko zostało dopełnione. Wózek się nie składa więc ciężko jest go włożyć do bagażnika w samochodzie. Takich historii jest wiele. Od czasu do czasu czytam różne fora na ten temat i stąd o tym wiem. Moim zdaniem powinno być inaczej w tych kwestiach. Na akumulator zwykły do samochodu jest gwarancja 2 lata, a tu 3-6 miesięcy więc coś jest nie tak.
To jest po prostu żerowanie na osobach niepełnosprawnych i inaczej się tego nie da nazwać i taka jest prawda. Jeszcze jeden świetny przykład przychodzi mi na myśl. A mianowicie ostatnio zepsuła mi się pompka do materaca przeciwodleżynowego, ale szybko kupiłem nową dzięki pieniądzom z 1%. Jednak paradoks tej sytuacji polegał na tym, że cena nowego materaca w sklepie medycznym jest od 500-800 złotych. Na allegro widziałem ten sam, identyczny materac za 130 zł. Pompkę kupiłem w internecie za mniejszą cenę. To jest przykre, że tak to wygląda, ale cóż takie są realia i niewiele możemy z tym zrobić. Tak zwany wyzysk człowieka przez człowieka mówiąc krótko i podsumowując to wszystko. Na razie przede mną matura i na tym muszę się skupić.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)